Wolfy napisał(a):
Markus - masz rację, ale...
Niestety (parafrazując starą reklamę funduszu emerytalnego) sama fantazja nie wystarczy, potrzebne są jeszcze pieniądze. A tych w Wiśle brak. Bez sprzedaży zawodników nie jesteśmy w stanie nawet domknąć budżetu.
wolfy jest tu o tyle winien, że opisuje stan faktyczny, a nie go kreuje. Twoja pisanina ma zerowe przełożenie na nasze realia, a dowodem na to jest każde kolejne okienko transferowe.
|
Wolfy,
To nie „fantazja” jest potrzebna do stworzenia sensownego scoutingu, czy poukładanego zespołu, który jak ostatnio Lech zdoła zaistnieć w pucharach, tylko sportowa wiedza i pieniądze, które Wisła woli wydawać na złe transfery przykładowego Matusiaka, Niedzielna, czy Łobodzińskiego. Albo utrzymywanie „fachowców” typu Kazimierskiego, lub wcześniej Liczki, Basałajow, Praskiego, 20-stu paru zwolnionych trenerów, masowe testy bezużytecznych „no namenów” etc. Oni nie pracowali tu społecznie.
Mówiąc, że klub nie ma na nic pieniędzy od lat kreujesz rzeczywistość, która nie istnieje.
A nazywając „zerowym przełożeniem na nasze realia” słów osób mówiących, że Wisła może postępować inaczej i np.: pieniądze, które posiada lepiej wydać na Kosowskiego, czy zatrudnienie paru scoutów, niż na powyższe grono, wmawiasz ludziom głupoty.
Sprzedaż zawodników nie oznacza, że nie można w ich miejsce pozyskiwać wartościowych następców. Kryzys gospodarczy nie oznacza, że nie można mieć żadnego scoutingu. Gra w „buraczanej lidze” nie oznacza, że każde okienko transferowe musi wyglądać tak, jak w Wiśle parę ostatnich. A małe budżety nie oznaczają, że wszystkie polskie kluby automatycznie muszą zapomnieć o jakichkolwiek sukcesach w pucharach, jako nierealnych. I nie zauważać, że w najbliższym sezonie mistrz Polski będzie miał najlepszą w historii możliwość walki o LM. Jednego, czego można być pewnym, to że myśląc jak Ty, nawet tego nie zauważą, delektując się gadaniem o buraczanej lidze i bezradnym rozkładaniem rąk.