|
Nawet patrzac z perspektywy "najwazniejsze sa wzmocnienia" to w razie gdyby, odpukac, tytul powedrowal do Warszawy lub Poznania, a potem trafila tam Liga Mistrzow ze swoimi kosmicznymi pieniedzmi to jak myslisz kolego, jak bardzo wzmocnilyby sie te druzyny i gdzie wtedy my moglibysmy wsadzic sobie nasze wzmocnienia, na ktorych tak ci zalezy?
PS-Krakow to chyba jedyne miejsce na swiecie na ktore na wszedzie sprawdzone metody pt. dodatkowa mobilizacja, pozytywne myslenie, sprawcza moc "chciec to móc", motywacja i tego typu banalne bajery zalezne od podejscia czlowieka do dowolnej sprawy sa odbierane w negatywny sposob. No coz, i potem sie dziwic ze na kazdym kroku slychac "X nie wykorzystuje swojego potencjalu". Pod "X" wstawic dowolne slowo: miasto, klub, kibice, uczeń, pracownik, student, uczelnia, Rynek Główny, restauracja, Błonia, firma, lotnisko, hotel, polityk, dowolny zwiazek, zrzeszenie czy stowarzyszenie, dowolnie wybrany mieszkaniec Krakowa.
W tym niefajnym Poznaniu przez takie wlasnie pierdoły i myślenie "uda się", "stac nas na to", "jestesmy niezli" udaje sie osiagnac wiele. Krakow jako miasto ma gigantyczna przewage nad cala reszta polskich miast. Tracimy ta przewage przez samych siebie i nasze negujace podejscie do wszystkiego dookoła: "To złe, tamto do dupy, a to niepotrzebne, po co? po co? po co?"
Szczerze mowiac to nie potrafi mi sie zmiescic w glowie jak mozna skrytykowac pomysl dodatkowej mobilizacji, zachety do czegokolwiek czy pozytywnego nastawienia ze to co robie jestem w stanie osiagnac. Bez kitu, czy ktos moze mi wytlumaczyc co sie takim mysleniem traci? To w czyms moze przeszkadza albo powoduje jakies szkody? Bo mam wrazenie ze dla niektorych to jest jakas herezja.
Jak wasze dziecko przyjdzie kiedys zajawione dajmy na to matematyka to zamiast wykorzystac zapał pewnie powiecie "a idźże drogie dziecko nie truj dupy bo tatuś jest zajety czytaniem gazety". Wspolczuje niektorym takiego zycia, serio.
Atmosfera w szatni to polowa kluczu do sukcesu. W lidze takiej jak polska powiedzialbym nawet ze wiecej niz polowa. Taki Rocki w Wodzislawiu robil reszcie zajawke wystarczajaca zeby nas tam regularnie ogrywali. Zreszta, setki ludzi na forum placze za Kosowskim bo "to był lider, bo stwarzal atmosfere, bo sie nie bał". To w koncu sie zdecydujcie czy podejscie z jakim pilkarze wychodza na mecz i klimat w szatni to wazny element czy nie. Wolicie zeby przed kazdym meczem ludzie wychodzili myslac o tym ze kazdego mozna ograc (jak Kosowski ktory nie bal sie gwiazd Realu) czy z mysla "sa od nas lepsi" i potem przegrywamy mecz tylko dlatego ze zabraklo nam wiary w sukces.
To wszystko moze i brzmi naiwnie ale dziala cuda.
Ostatnio edytowane przez orzeu : 10.04.2009 o godz. 16:36.
|