|
Generalnie zgadzam się z nestą. O ile ktokolwiek "położył" nam mecz (ba, o ile w ogóle w kontekście naszej sytuacji i końcowego wyniku można mówić o jakikolwiek "zawaleniu" - w moim mniemaniu nasi piłkarze rozegrali dobre, a w pewnych fragmentach nawet bardzo dobre zawody) to trener. Mauro, choć o dziwo zagrał naprawdę dobrze, grał za długo, ewidentnie było widać po nim zmęczenie. Ale co gorsza, obserwując grę Diaza *naprawdę* nie trzeba było być jasnowidzem aby po żółtej przewidzieć, że chłop na bank nie dogra meczu do końca.
To + zero poprawy gry po którejkolwiek ze zmian można mieć za złe Skorży; ale jednocześnie na tym krytykę kończę, bo - jak jeszcze raz podkreślę - w obliczu bardzo wymagającego rywala wynik jest dobry i tak samo zagrał zespół. Jeżeli ta tendencja się utrzyma w przypadku meczów z ligowymi miernotami to realnie można jeszcze myśleć o mistrzostwie w tym sezonie. Najważniejsze z dnia dzisiejszego jest to, że widzieliśmy zespół ambitny i walczący przez 90 minut, co w naszych realiach jest niestety rzadkością. Oby tak dalej - jak dla mnie to Lech stracił 2 punkty, nie my. Indywidualnie:
Pawełek - większych zastrzeżeń dziś brak. Owszem, było gorąco, ale bywało z formą Mariusza już dużo gorzej w tym sezonie.
Singlar - 1. połowa absolutny piach, w 2. o niebo lepiej, i nie mam na myśli tylko gola.
Głowacki - no ma Arek jak zwykle pecha, bo jeden jedyny raz nie poradził sobie ze Stiliciem i konsekwencje znamy (nawiasem mówiąc jak dla mnie czerwień w tej sytuacji, także zawsze mogło być gorzej). Poza tym bardzo wysoki poziom.
Baszczyński - jak wyżej; coraz bardziej skłaniam się ku opinii, że oddawanie w lecie za darmo tego piłkarza będzie błędem.
Diaz - plus za ofiarność i ambicję, ale trudno zaliczyć ten mecz do udanych. Mnóstwo błędów, czerwona kartka (za całokształt jednak zasłużona); z niego raczej będzie środkowy pomocnik.
Sobolewski - najlepszy na boisku. Drugi z rzędu kapitalny mecz, rozwiewa wszelkie wątpliwości co do przydatności dla zespołu.
Cantoro - jak wyżej, całkiem nieźle. Obawiałem się, że będzie dużo gorzej.
Zieńczuk - bardzo nierówno. Jak zwykle.
Małecki - oczywiście chwalmy ambicję, ale to był kolejny słaby mecz Patryka. Przeważają złe decyzje o strzałach (ich jakości nawet nie ma co komentować), bo z dryblingiem było nawet nieźle. Stać go na dużo więcej.
Ćwielong - od obrony w gorę drugi najlepszy po Sobolu w naszej ekipie. Odważnie, z pomysłem, bez kompleksów. Jeżeli nie chodziło o aspekt fizyczno-zdrowotny to absolutnie nie rozumiem dlaczego nie dograł meczu do końca.
Boguski - rewelacji nie było, aczkolwiek poprawnie.
Beto - kozła ofiarnego nie ma co z niego robić (bramka równie przypadkowa jak i nasza), ale niestety odnoszę wrażenie, że poza przyjęciem i przetrzymaniem piłki on niewiele więcej potrafi. Motoryka niczym Kryszałowicz.
Łobodziński - zgodnie z oczekiwaniami prochu nie wymyślił.
Niedzielan - za krótko.
|