|
Diaz sie kopal po czole juz w pierwszej polowie i wtedy wlasnie byl do zmiany. To samo Cantoro - a nawet jeszcze bardziej zalosnie. Kiedys nawet jak byl w slabszej formie to przy tych swoich koleczkach jednak nie tracil pilki i faktycznie przy grze na utrzymanie wyniku moglbyc przydatny ale dzisiaj... dno.
Skorza pewnie by sie nawet zdecydowal na taki manewr jak z Cracovia - zmiana jeszcze w 1 polowie tylko pytanie kogo mial wpuszczac? Na lawce nie zostal zaden obronca, zywcem nie bylo kogo wprowadzic do gry w defensywie. No i skonczylo sie, ze po bledzie Diaza (bezsensowne kopniecie pilki we wlasne pole karne!) wolny dla Lecha i bramka - juz nie wazne ze pod nogami Beto bo przy mocno zagranej pilce takie rzeczy sie zdarzaja, chocby bramka Singlara.
|