Najlepszy był Räikkönen, jeszcze nic nie wiadomo czy jadą, a ten już przebrany i w ręce lodzik i coca-cola.

W sumie mu się nie dziwie, jak na okrążeniu tracił przez te opony deszczowe po 10 s. to każdemu by się nie chciało wracać na tor.
A Kubica cóż, niemiecki szmelc...

. Pozostaje liczyć, że za 2 tygodnie już wszystko wróci do normy i ten parch "Quick Dick" wróci na swoje miejsce czyli za Roberta.