paliłem 10 lat z jedna przerwą 4 tygodniową i raz przez zakład rok. szła rama dziennie a do browara czy wódżitsu to 2 ramy. rzucilem palienie "bo tak i chvj". duży wpływ miały przemyslenia na temat kasy wydawanej na to gówno. w czerwcu będzie 2 lata jak nie palę. dobrze mi z tym. przybrałem troszkę na wadze

. po roku od niepalenia pojechałem na wczasy za tą kase z fajek na 2 tygodnie

W****iają mnie dziewczyny z petem w gębie. a wali jakby sie wóz cygański rozpier..lił. to samo od ludzi palących, a juz nie mowie jak u kogos sie w domu pali. to juz wole zapach z toi toi.

na pocztaki ciezko było najgorzej po 2 tygodniach, a nastepnie miesiacu. ale szkoda mi było czasu, w którym nie paliłem żeby sie znowu chwycić. w pażdzierniku na fazę spróbowałem odpalić papierosa koleżance i o malo się nie udusiłem i nie zwrócilem obiadu.
pozdro dla niepalących i walczących z nałogiem