Paliłem w sumie nie mało paczka dziennie przez jakieś 12 lat ... czasem trochę więcej czasem trochę mniej. Zawsze mówiłem, że jak będę chciał rzucić to rzucę i faktycznie

Umówiliśmy się z żona, że w pierwszy poniedziałek nowego roku (a był to rok 7.I.2008) koniec z fajkami. Ale żeby mieć coś z tego wcześniej kupiliśmy duuuuuuuużą skarbonę i codziennie wrzucaliśmy tam kase za 2 paczki (1 moja 1 żony). Wystarczy powiedzieć, że pojechaliśmy za to na 2 tygodnie do grecji, ja kupiłem sobie PS3, co zawsze chciałem mieć i jeszcze zostało.
A co do magicznych sztuczek, myślę, że wystarczy silna wolna .... jestem tego żywym przykładem, ani pół dymka od ponad roku.
Co do schematu
Pierwsze 2-3 tygodnie są spoko, potem przychodzi kryzys
potem po 3 miesiącach znowu kryzys, ale jak się go przetrzyma, to coraz rzadziej zaczyna się myśleć o fajce.
Ale jak ktoś napisał wyżej, niewolnikiem nałogu jesteś juz do końca życia. Jeden dymek i znowu zacząłbym, jarać.