|
Pewnie się narażę zwycięskiej większości, ale niech tam. Plusem jest na pewno okazały wynik (poprawienie bilansu bramkowego i kondycji psychicznej zawodników). Niestety, minusów jest więcej, niekoniecznie wynikających z gry naszych.
1) Minus pierwszy – niekorzystne wyniki w pozostałych meczach (zwycięstwo Irlandii Płn. oraz Słowaków). Pamiętajmy też, że część drużyn jeszcze będzie grała z San Marino (zatem zdobędą kolejne punkty). O pierwsze miejsce będzie bardzo ciężko. Słowacja jest w najlepszej sytuacji – jeśli (jak) wygra z San Marino w czerwcu, to strata jakiegokolwiek punktu przez naszą reprezentację skieruje nas najwyżej do walki o baraże. Na dzień dzisiejszy drugie miejsca w swoich grupach zajmują m.in. Rosja, Chorwacja i Francja – więc powodzenia chłopaki...
2) Minus drugi – wielka niedokładność. Na tle zespołu listonoszy, bankowców, instruktorów fitness i opiekunów trawników nie było tego zbytnio widać, ale niektórzy nasi piłkarze zagrali mało dokładnie, co przy silniejszym rywalu dałoby zupełnie inny wynik. Krzynówek z rzutu wolnego „przekopał trybuny” (jak napisało „z czuba”), Robert Lewandowski zanim strzelił gola, zmarnował dwie - trzy dobre sytuacje, drugi Lewandowski mimo ładnego gola też mógłby poprawić celność (z główki w poprzeczkę przy pustej bramce).
3) Minus trzeci – występ Smolarka. Media okrzyknęły go bohaterem, a ja uważam że był jednym ze słabszych zawodników na boisku i nie dziwię się, że nie chcą go ani w Anglii, ani w Hiszpanii. Przede wszystkim za tak egoistyczną grę powinien być zmieniony jako pierwszy. Owszem, zaliczył asystę przy golu Saganowskiego i zdobył piękną bramkę nożycami, ale resztę jego występu bym przemilczał. „Trzeci gol” Smolarka to zwykły samobój obrońcy który stał przy słupku, a przy strzale Błaszcza wręcz żałowałem, że Smolarek stał na sępa, żeby tylko jemu zaliczono bramkę. Futbol to gra zespołowa, panie Euzebiuszu – trzeba nie tylko kiwać się i dobijać, ale też podawać. W Santander wiedzą o tym od dawna.
Wiem, że zwycięzców się nie sądzi, ale martwi mnie trochę ten hurraoptymizm. Oczywiście cieszę się, że dwie bramki strzelił Boguski (szkoda że nie zdobył hattricka), że Błaszczu zagrał przebojowo i ofiarnie, że pogardzany przez Ben Hakkera Jeleń po raz kolejny udowodnił, że strzelać umie. Jednak oddałbym połowę wczorajszych bramek za skromne 1:0 w Belfaście dla nas...
|