Jeśli u Cenckiewicza można dyskutować nad interpretacją różnych tez, natomiast cała książka poparta jest mocnymi dowodami i tego że Lechu był bolkiem i przez pewien czas współpracował(czy jak on to ujmuje - grał)z bezpieką, obalić jest ciężko ,to tu wygląda na to że taka publikacja bardziej by pasowała do felietonu w Nie a nie jako ponoć poważna, kniga.
Tyle że nie wiem po kiego grzyba robić z tego aferę = reklamować jakiegoś gnojka.
http://wiadomosci.onet.pl/1945021,11,item.html
Akurat jak ścinano tego Polaka to miałem odpoczynek więc korzystając z tego njusa kilka zdań na ten temat.
To że media i to w zasadzie wszystkie robia wode z mózgu to jasne , natomiast są sprawy gdzie przerasta to wszelkie granice.
Jak oglądałem ten cały cyrk gdzie domorośli spece od tych spraw(cała ekipa tvn24 z Olejnik na czele+ kupe innych dziennikarzy) atakowało wszystkich co śmieli dopuścić do jego smierci - proponowałi wspaniałe pomysły na czele z wysłaniem gromu , wielce się dziwili że jak to mozliwe że pakistańce nie wypuściły przecież 'tylko kilku terrorystów' , to na prawde nie wiedziałem czy się śmiać czy płakać.
Jakoś nikt albo prawie nikt nie zauważył jednej prostej rzeczy.
Jedynym winnym całej tej sprawy był nie kto inny jak porwany.
Pakistan dziś należy do chyba najniebezpieczniejszego miejsca na świecie(pomijając część Afryki) ,to już Irak czy nawet Afganistan jest o niebo bezpieczniejszy.
Wszystkie zalecenia są takie by tam w żadnym wypadku nie wyjeżdżać.Nosz ****a mać - koleś pojechał sobie zarobić szybką mamone w samo centrum światowego terroryzmu - albo zdawał sobie sprawę że to jak łażenie po polu minowym, albo był na tyle głupi że myślał że 'jakoś to będzie'
Skrajny debilizm o którym nikt się praktycznie nie zająknął
Żal mi chłopa bo nikomu bym nie życzył takiej śmierci ale sam jest sobie winien.Do tego naraził nasz kraj na prawdopodobnie spore koszty a innych ludzi którzy jednak tam pojechali i starali się coś załatwić na ryzyko.
Teraz komisje, tłumaczenia czy aby wszystko jednak zrobili co nadal przyjmowane jest z niedowierzaniem...parodia.