Wyświetl pojedynczy post
wislak68
Senior Member
 
Od: 11.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3201
Stary 31.03.2009, 20:55
Uran235 napisał(a):Wyświetl post
Dlaczego Wałęsa nie został oczerniony i wyeliminowany z życia publicznego? Możemy też zapytać dlaczego nie został usunięty, zlikwidowany itp. ? Można twierdzić, że ludzie by na to nie pozwolili, zniknięcie Wałęsy byłoby impulsem dla ludzi do jeszcze intensywniejszej walki. Natomiast kompromitowanie Wałęsy również było bezcelowe, byćmoże zasiałoby ziarno niepewności, ale ludzie generalnie nie zaufaliby władzy, uznaliby to za mistyfikację.

Ale trzeba też pamiętać, że działania specsłużb zawsze opierały się na tym, co utajone a nie na tym, co jawne. Zbieranie na kogoś materiałów w pierwszej kolejności służy nie kompromitowaniu adwersarza ale na jego szantażowaniu. Kompromitacja to środek ostateczny umożliwiający ewentualną eliminację przeciwnika w białych rękawiczkach. Za pomocą szantażu zamiast kogoś eliminować można go przeciągnąć na własną stronę. Trzeba też pamiętać, że gromadzenie materiałów nie zawsze jest w danym momencie uzasadnione, a jednak prowadzi się w celu zabezpieczenia przyszłych działań. Moim zdaniem Wałęsa mógł być bardzo ważnym elementem dużo większej gry, a materiały gromadzono po to aby nie przyszło mu do głowy działać na własną rękę.

Wałęsa, jeżeli w czymś uczestniczył, na pewno nie był mózgiem operacji, bo wszystko, co niesie ze sobą ryzyko wykonuje się przez podstawionych ludzi. Wiem, że wielu ludzi mnie wyśmieje, ale machiavelistyczne myślenie skłania do wysnucia wniosków, że przynajmniej od pewnego momentu, Solidarność była kontrolowana przez jakąś frakcję w obozie rządzącym. Niemożliwe jest aby tak duża organizacja nie została w porę zinwigilowana, a do najwyższych jej struktur nie przesiąknęli agenci. Jeżeli ktoś wierzy w czystość Solidarności jest naiwny. Tak samo jeżeli ktoś wierzy w jedność PZPR-u. Najbardziej prawdopodobny wariant, to przechwycenie Solidarności przez jedną z frakcji i wykorzystanie do własnych celów politycznych. Bo nikt nie wmówi mi, że udało nam się wyzwolić za sprawą palącego gandzię słońca Peru, "arcycharyzmatycznych" bliźniakow, czy elektryka, który nie umie się poprawnie wysłowić. Ja uważam, że w pewnym momencie ktoś w PZPR wyczuł koniunkturę, widział, że cały blok wschodni goni resztką sił i że jego upadek jest nieunikniony. Stwierdził, że lepiej wyzwolić się w sposób kontrolowany, proklamując demokrację, ale zachowując duże wpływy. I tym był okrągły stół, najważniejsze marionetki i część prowodyrów ustawiła się w nowych formacjach partyjnych. Kumple z betonu też zostali potraktowani najłagodniej z całego bloku( oczywiście poza krajami powstałymi z rozpadu ZSRR). A ludzie, którzy tak naprawdę stali za tym wszystkim przeszli na zasady wolnorynkowe- zajęli się prawdziwą gangsterką na wielką skalę. Chaos po zmianie ustroju, wszelkiego rodzaju nieprecyzyjnie formułowane akty prawne i reformy szykowane na szybko dawały im duże pole do popisu w polu wszelkiej maści krętactwa. Na dodatek nie utracili kontaktów ze wschodem a zyskali z kolegami z zachodu. Przecież na upadku komuny najlepiej wyszła właśnie cała agentura, która teraz jest już tak ustawiona, że może działać w świetle prawa. Jak dla mnie Wałęsa był ogniwem w tym procederze, jak ważnym, jak bardzo uwikłanym i na ile działał we własnym interesie, a na ile w cudzym, trudno orzec, ale w jego czystość nie wierzę.
Bardzo ciekawy aczkolwiek moim zdaniem trochę zbyt daleko idący pogląd.

Co do zasady sądzę że w przypadku "zjawisk społecznych" nie ma możliwości dokładnego "zaprogramowania". Można starać się wpływać na zjawiska ale nie da się nimi kierować zgodnie z zaplanowanym schematem. W tym kontekście nie sądzę aby jakaś frakcja w PZPR była w stanie tak ustawić cały proces zmian aby przebiegał on według ich planu.
Nie znaczy to oczywiście że nie było prób wykorzystania ruchu "Solidarności" przez PZPR-owców.
Bez dwóch zdań najważniejszy w tej układance był upadek ZSRR. Ruscy przegrali zimną wojnę i musieli w jakiś w miarę cywilizowany sposób przeprowadzić demontaż swojego imperium (we współpracy z USA). W literaturze spotkać można się ze stwierdzeniem że główne zręby nowego "postsowieckiego" układu globalnego ustalone zostały przez Busha seniora i Gorbaczowa w trakcie ich szczytu na Malcie.
Te zręby trzeba było tylko wypełnić treścią i to było już zadanie dla lokalnych (PZPR-owskich) kacyków (oczywiście we współpracy z towarzyszami z ZSRR). Myślę że rozważali oni wówczas różne warianty ale doszli (mówiąc doszli mam na myśli głównie ludzi związanych ze służbami i wojskiem którzy od chwili dojścia do władzy Jaruzelskiego grali główne skrzypce) do wniosku że wariant z dopuszczeniem do władzy części tzw: "solidarnościowej opozycji" będzie najbardziej korzystny.
Tak jak pisałem już wcześniej nie wierzę jednak w to że zaplanowali i przeprowadzili oni cały ten proces w tym kształcie który znamy. Nie sądzę że przewidzieli np: wyniki "wyborów kontraktowych". Myślę że było to dla nich samych spore zaskoczenie. Uruchomili proces na który mogli stale wpływać ale utracili już nad nim kontrolę.
Ostatnio edytowane przez wislak68 : 31.03.2009 o godz. 20:59.