Wyświetl pojedynczy post
Uran235
Senior Member
 
Od: 08.2005
Skąd: Łódź

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3188
Stary 30.03.2009, 22:22
JacaTS napisał(a):Wyświetl post
Eh, panowie dajcie spokoj...

Skoro pojawil sie temat Lecha Wałęsy to i ja dorzuca kilka słów nt swoich przemyslen dotyczacych ewentualnej agenturalnej przeszlosci bylego prezydenta.

Wytlumaczcie mi jedna kwestie, ktora do mojej, byc moze mlodej i niepotrafiacej zrozumiec realiow lat osiemdziesiatych glowie, nie moze w zaden sposob dotrzec.

Cala kwestia wspolpracy Wałęsy z SB dotyczy okresu, w ktorym nie byl on jeszcze czynnym dzialaczem Solidarnosci i nie 'aspirowal', jesli moge tak sie wyrazic, na ikone ruchu solidarnosciowego i wyzwolecielskiego spod jarzma sowieckiego. I tutaj rodzi sie moje zdumienie, niedoczytanie czy niejanosc. Jakkolwiek zwal. Dlaczego Jaruzelski, majac w glowie fakt, ze wladza ucieka mu z rak (wielomilionowy ruch obywatelski, nastawiony do wladzy bynajmniej "nieprzychylnie", coraz aktywniejsza polityka Stanow dotyczaca rejonow na wschod od 'zelaznej kurtyny' itd.) nie ujawnil juz w tym czasie wszystkich dokumentow, ktore zgromadzila bezpieka. Niewatpliwie pokazanie, ze Wałęsa - symbol, przynajmniej na tamte czasy, Solidarnosci - kablowal w Stoczni na wspolpracownikow obaliloby mit przywodcy i zdeprecjonowalo Walese w oczach doslownie kazdego Polaka?

Dlaczego Wałęsa nie został oczerniony i wyeliminowany z życia publicznego? Możemy też zapytać dlaczego nie został usunięty, zlikwidowany itp. ? Można twierdzić, że ludzie by na to nie pozwolili, zniknięcie Wałęsy byłoby impulsem dla ludzi do jeszcze intensywniejszej walki. Natomiast kompromitowanie Wałęsy również było bezcelowe, byćmoże zasiałoby ziarno niepewności, ale ludzie generalnie nie zaufaliby władzy, uznaliby to za mistyfikację.

Ale trzeba też pamiętać, że działania specsłużb zawsze opierały się na tym, co utajone a nie na tym, co jawne. Zbieranie na kogoś materiałów w pierwszej kolejności służy nie kompromitowaniu adwersarza ale na jego szantażowaniu. Kompromitacja to środek ostateczny umożliwiający ewentualną eliminację przeciwnika w białych rękawiczkach. Za pomocą szantażu zamiast kogoś eliminować można go przeciągnąć na własną stronę. Trzeba też pamiętać, że gromadzenie materiałów nie zawsze jest w danym momencie uzasadnione, a jednak prowadzi się w celu zabezpieczenia przyszłych działań. Moim zdaniem Wałęsa mógł być bardzo ważnym elementem dużo większej gry, a materiały gromadzono po to aby nie przyszło mu do głowy działać na własną rękę.

Wałęsa, jeżeli w czymś uczestniczył, na pewno nie był mózgiem operacji, bo wszystko, co niesie ze sobą ryzyko wykonuje się przez podstawionych ludzi. Wiem, że wielu ludzi mnie wyśmieje, ale machiavelistyczne myślenie skłania do wysnucia wniosków, że przynajmniej od pewnego momentu, Solidarność była kontrolowana przez jakąś frakcję w obozie rządzącym. Niemożliwe jest aby tak duża organizacja nie została w porę zinwigilowana, a do najwyższych jej struktur nie przesiąknęli agenci. Jeżeli ktoś wierzy w czystość Solidarności jest naiwny. Tak samo jeżeli ktoś wierzy w jedność PZPR-u. Najbardziej prawdopodobny wariant, to przechwycenie Solidarności przez jedną z frakcji i wykorzystanie do własnych celów politycznych. Bo nikt nie wmówi mi, że udało nam się wyzwolić za sprawą palącego gandzię słońca Peru, "arcycharyzmatycznych" bliźniakow, czy elektryka, który nie umie się poprawnie wysłowić. Ja uważam, że w pewnym momencie ktoś w PZPR wyczuł koniunkturę, widział, że cały blok wschodni goni resztką sił i że jego upadek jest nieunikniony. Stwierdził, że lepiej wyzwolić się w sposób kontrolowany, proklamując demokrację, ale zachowując duże wpływy. I tym był okrągły stół, najważniejsze marionetki i część prowodyrów ustawiła się w nowych formacjach partyjnych. Kumple z betonu też zostali potraktowani najłagodniej z całego bloku( oczywiście poza krajami powstałymi z rozpadu ZSRR). A ludzie, którzy tak naprawdę stali za tym wszystkim przeszli na zasady wolnorynkowe- zajęli się prawdziwą gangsterką na wielką skalę. Chaos po zmianie ustroju, wszelkiego rodzaju nieprecyzyjnie formułowane akty prawne i reformy szykowane na szybko dawały im duże pole do popisu w polu wszelkiej maści krętactwa. Na dodatek nie utracili kontaktów ze wschodem a zyskali z kolegami z zachodu. Przecież na upadku komuny najlepiej wyszła właśnie cała agentura, która teraz jest już tak ustawiona, że może działać w świetle prawa. Jak dla mnie Wałęsa był ogniwem w tym procederze, jak ważnym, jak bardzo uwikłanym i na ile działał we własnym interesie, a na ile w cudzym, trudno orzec, ale w jego czystość nie wierzę.