|
Co post w tym topicu to inne zdanie,ale uważam ,że nazywanie Tomasza Frankowskiego "judaszem" jest przesada.Oczywiscie styl odejscia z klubu ,mogl byc o wiele lepszy (tak jak np. zrobil to Zurawski ,"zegnajac sie" podczas towarzyskiego meczu z Celticiem),ale nie bylo to przejscie stylu Dolhy do Lecha Poznan,gdzie ewidentnie zawodnik mowil co innego a pozniej tylko ze wzgledow ekonomicznych przeszedl do jednego z naszych przeciwników.Sadze ,ze Franek mial poprostu dosc po tym meczu z PAO ,jak chyba wszyscy kibice Wisły wowczas mieli.Po tak idiotycznie przegranej szansie,to odechciewa sie wszystkiego ,zapewne przyjscia na drugi dzien i na kolejny sezon trenowania w druzynie z tymi samymi zawodnikami.Oczywiscie niektorzy moga to nazwac ucieczka z tonacego statku,ale byc moze poza aspektami sportowymi ,Franek mial tez jakies problemy w zyciu prywatnym i rzeczywiscie potrzebowal jakis zmian i nowych bodzców(pewnie zwiekszenie zarobkow tez bylo kuszace).Reasumujac status legendy ,po tym odejsciu do Elche minal bezpowrotnie,ale duzy szacunek dla dokonan Tomasza Frankowskiego dla naszego klubu to bezsprzeczny fakt, i na kartach historii Wisly Kraków ,Tomasz Frankowski to postac bardzo,bardzo wyrozniajaca sie
|