Sprawa jest jasna. Leo - out, Boruc - out.
Piszę to bez satysfakcji, ale już wcześniej zauważyłem: król jest nagi. Leo podobnie jak Engel i Janas zawalił turniej (Euro), gramy teraz totalną padakę. Nie ma żadnego powodu, by zostawić go na stanowisku po zakończeniu przegranych już eliminacji. Jeśli miałby honor, w zasadzie już teraz sam powinien podać się do dymisji.
W dodatku nie ma żadnego usprawiedliwienia - linia defensywna zagrała w optymalnym ustawieniu, trenowanym na zgrupowaniach i meczach. Zawodnicy w zdecydowanej większości są w formie i grają w klubach. Tymczasem nasi zagrali jak juniorzy.
Błędem było wystawienie Boruca. On już zawalił jeden mecz w tych eliminacjach. Drugi raz teraz - to nie może być przypadek. Nie na tym poziomie. Moim zdaniem czas Artura w kadrze się skończył. Szczególnie, że akurat na tej pozycji jest wiele możliwości (Fabiański, Załuska, Kuszczak).
Najgorsze jest to, że grając z dramatycznie słabymi Irlandczykami z Północy stworzyliśmy 3 sytuacje bramkowe. Z których 2 wykorzystaliśmy. Tak naprawdę te 3-2 to był najmniejszy wymiar kary. Już na samym początku gospodarze zmarnowali 2 setki.
Ale nie może być inaczej, jak na takich słabeuszy wychodzimy jednym nominalnym napastnikiem! Do tego bramki strzelali zawodnicy powołani przez Leo na odczep się - Jeleń (wyborna forma) i Saganowski. Roger mimo asysty grał tragicznie. To było jego jedyne udane zagranie w meczu, ale jak widać nie miało ono znaczenia.
Jest to jeden z najsłabszych meczy biało-czerwonych w ostatnich 10 latach, porównywalny tylko z niesławnym meczem repry Bońka z Łotwą.
Jedyne pocieszenie, że na MŚ w RPA nasi i tak tradycyjne by się skompromitowali.
PS.
ToTylkoJa napisał(a):

Nie wiem czy kojarzysz takiego mościa jak Oliver Kahn. Miał praktycznie identyczną sytuację, piłka mu skozłowała. Jego chyba do tramkarzy nie zaliczysz?
To teraz pytanie, kto popełnił większy błąd- Boruc czy Kuszczak z Kolumbią?
|
Olivier Kahn, z tego co pamiętam puścił tego babola (fakt, niemal identycznego) niby w meczu LM, ale o nic. Bayern miał wtedy zapewniony awans z grupy. Nawet nie wiem, czy ten błąd miał nawet wpływ na końcowy wynik meczu.
Co do Kuszczaka - nieśmiało przypomnę, że był to mecz towarzyski.
Natomiast nie pamiętam, by na takim poziomie, w meczach o punkty bramkarz solidnego przecież klubu zawalił dwa mecze w eliminacjach. To jest ewenement na skalę światową. Jeden mecz zawalił ostanio Angolom Robinson, ale to chyba inna "klasa" piłkarska.