Trzeci gol to jeden wielki pech. Piłka podskoczyła przed Borucem i kiks. Podobną bramkę parę lat temu straciła Anglia, też przez murawę, pechowcem był chyba David James. Druga sprawa, że nie ma co zwalać naszej przegranej za murawę, graliśmy tak fatalną piłkę, że aż się tego nie dało oglądać. Zero zgrania, walki, tylko walenie głową w mur. Z San Marino pewnie wygramy i znowu zacznie się liczenie punktów. Według mnie szanse na awans jeszcze są, ale pytam się po co mamy awansować? Żeby znowu dostać lanie od Niemców w finałach, żeby znowu pompować balonik jacy to my jesteśmy mocni a potem bummm, płacz i lament o tym jak to jest źle w polskiej piłce. Skupmy się przede wszystkim na Euro 2012. Pod tym kątem trzeba się już przygotowywać. Po nieudanej przygodzie w Austrii myślałem, że nie będę już więcej musiał oglądać Krzynówka, Żewłakowa. Z całym szacunkiem do tych graczy, ale oni już nic nowego nie wniosą. Byli na trzech imprezach i trzy razy było wielkie lanie. Pytam się jaki jest dalej sens. Co do Leo. Trener ten w mojej opini powinien już z honorem odejść po Euro. Został, jakoś to przełknołem, ale widzę, że nasz trenerio dalej dusi w sobie 4-5-1. To tego te dziwne powołania. Nie chcę się znęcać nad Benhakerem, ale jego czas już definitywnie dobiega końca.
Z niecierpliweniem czekam teraz na komentarz w mediach Janka Tomaszewskiego.
