|
Rozumiem, ze szanowny kolega Pablo pragnie mnie naciągnąć na wspomnienia kombatanckie? Napisałbym Panu na priv, gdyby była taka możliwość. Czy "84" to Pański rok urodzenia? Jeżeli tak, to uprzejmie informuję, że kiedy jeździłem na wiślackie drugoligowe wyjazdy, Pan wchodził wyprostowany pod stół, ciągnął koty za ogony, na księdza wołał "zorro", na chleb "bep", a na muchy "tapty".
Mam nadzieje, że spotykaliśmy się ostatnio na meczu w Barcelonie, Nancy lub tez szliśmy obok siebie przez Seven Sisters w drodze na White Hart Line...
co ja zrobiłem dla Wisły? Jestem jej wierny od 37 lat, kiedy tylko zacząłem "czaić bazę" i nikt nie będzie mi mówił, kto jest kibicem, a kto sympatykiem. Pozdrawiam zresztą serdecznie wszystkich - kibiców, sympatyków, pikników, ultrasów (poza "kibolstwem", bo tym się od 15 lat brzydzę)
|