Bardzo jestem ciekaw jak ci wszyscy przeciwnicy Franka (że mówił, że nie odejdzie z Wisły itp) spojrzą sobie w oczy biorąc kiedyś rozwód z własna żoną, której w kościele albo urzędzie przysięgną, że do śmierci itp. (żeby nie wspominać o dziewczynach, którym też co nieco pewnie obiecają).
Szykujcie prześcieradła i farby na samokrytyczne transparenty "MOGŁEŚ BYĆ MĘŻEM, A ZOSTAŁEŚ JEDYNIE JUDASZEM"
