Sloth napisał(a):

|
99% polskich ligowców rokrocznie wyjeżdża zagranicę albo za kasą, albo z góry wiedząc, że szybko wyląduje na ławie rezerwowych. To już rozumiesz i nie masz pytań, ale przy Frankowskim nagle tracisz "rozum" i pytania masz? To ma być dla niego jakaś kara za to, że zrobił dla swojego klubu znacznie więcej niż ogromna większość z nich dla swoich polskich klubów? Ma być przez to gorzej traktowany?
|
Tak po prawdzie, to największy żal do Frankowskiego mają osoby, które najmocniej wierzyły w to, iż Franek jest tym zapomnianym już "gatunkiem" piłkarza przywiązanego do barw... Sam do tych osób należę. Widziałem we Franku wyśmienitego piłkarza, napastnika dzięki któremu przez lata przeżyłem wiele niezapomnianych chwil. Franek nie był jak 99% ligowców. Franek był jedyny. Człowiek był dumny słuchając jego wypowiedzi. Chciało się chwalić takim Wiślakiem. Najbardziej ceniłem w nim właśnie cechy, które przejawiał poza boiskiem. Byłem naiwny... Dla jednych jego odejście jest jak każde inne, dla mnie nie. Nie mam zamiaru bluzgać na niego podczas meczu z Jagą, piać nad nim z zachwytu tym bardziej nie będę.
Szanuję go za to ile zrobił dla Wisły, nie zapominam jednak ile nasza Wisła zrobiła dla niego. Frankowski zapisał się w historii Wisły - to fakt. Legendą nie jest (a wierzyłem, że będzie).