|
Senior Member
Offline
|
#5068

26.03.2009, 23:19
|
sport.pl napisał(a):
Jeśli ŁKS szybko nie znajdzie 2,5 mln zł, może zapomnieć o licencji na przyszły sezon. A to jest równoznaczne z upadkiem klubu, który w ubiegłym roku skończył 100 lat
31 marca mija termin złożenia z PZPN dokumentów potrzebnych do wydania licencji na występy w ekstraklasie. Na razie nic nie wskazuje, by łódzki klub zdążył załatwić wszystkie formalności. Przede wszystkim brakuje mu zaświadczeń o braku zaległości wobec ZUS i Urzędu Skarbowego, a także umowy z miastem o możliwości korzystania ze stadionu. To nie koniec kłopotów, bowiem piłkarze od trzech miesięcy nie dostają ani pensji, ani premii, a jedynie drobne sumy wystarczające na podstawowej wydatki. Długi spółki należącej do Ilony Goszczyńskiej, żony Daniela, który przekazał jej udziały, i litewskiego biznesmena Alginamtasa Breikstasa wynoszą blisko 3 mln zł. Połowa z tej sumy to zaległości wobec ZUS i Urzędu Skarbowego. ŁKS nie płaci też za wynajęcie stadionu, dlatego łódzki MOSiR skierował już sprawę do komornika.
Szefom klubu długo udawało się tłumić niezadowolenie piłkarzy, którzy od początku roku nie dostali całej żadnej pensji. Pomagała im w tym dobra postawa drużyny, która niespodziewanie wygrała trzy pierwsze mecze w rundzie wiosennej. Po sobotnim meczu z PGE GKS Bełchatów - przegranym 0:2 - dostali po ok. tysiąc złotych. Niektórzy musieli przynieść plecaki, bo wypłaty były w niskich nominałach (były to pieniądze ze sprzedanych biletów). Obiecano im też, że w czwartek otrzymają dwie pensje.
Skąd klub miał wziąć na nie pieniądze?: Pracujący od stycznia w ŁKS prezes Roman Gałuszka był tak zdesperowany, że chciał pożyczyć 2,5 mln zł. Pozwoliłoby to uregulować najpotrzebniejsze długi i złożyć dokumenty licencyjne. Znaleziono nawet chętnego, który gotów wyłożyć taką sumę. To Grzegorz K. biznesmen spod Łodzi, skazany nieprawomocnym wyrokiem za oszustwa popełniane razem ze świadkiem koronnym w aferze łódzkiej ośmiornicy.
Przedsiębiorca, który jest wielkim kibicem drużyny, nie chciał nawet odsetek, a jedynym warunkiem było znalezienie zabezpieczenia. ŁKS zaproponował udziały należące do Ilony Goszczyńskiej oraz wpływy za transmisje telewizyjne. Adrian Skubis, rzecznik prasowy Ekstraklasy SA, twierdzi, że takie rozwiązanie nie wchodzi w grę. Okazało się jednak, że także prawnicy Grzegorza K. zakwestionowali te gwarancje. Zdesperowany Gałuszka gotowy był nawet zastawić swój dom. Okazało się, że wart jest mniej niż milion złotych. Sprawa kredytu upadła. Prezes w czwartek nie chciał rozmawiać. Stwierdził tylko, że składa rezygnację i wyjechał z Łodzi.
W czwartek rano na zajęciach pojawiło się tylko kilku zawodników. Przyjechali tylko po to, by powiedzieć, że rozpoczynają strajk. - Do czasu wypłacenia wszystkich należności nie będziemy trenować - stwierdził kategorycznie Marcin Adamski, kapitan drużyny. To już drugi protest w tym roku. Po pierwszym wyrzucono z zespołu Zdzisława Leszczyńskiego, najbardziej doświadczonego gracza. Pozostali się przestraszyli i wrócili do zajęć. Teraz zespół jest już jednomyślny.
Jakie będą losy klubu? Podobno są firmy gotowe zainwestować w ŁKS, ale nikt nie jest w stanie zapłacić kilku milionów złotych, a tyle chce za udziały swojej żony Daniel Goszczyński. Do spłacenia jest też Breikstas. W ubiegłym roku Goszczyński żądał za 49 proc. akcji 14 mln zł.
Podobno jedynym rozwiązaniem jest oddanie kontroli nad klubem Grzegorzowi K. do czasu, kiedy znajdzie się inwestor, który zwróci pożyczone pieniądze. Podobno porozumienie jest bliskie. Jeśli do niego nie dojdzie, klub upadnie.
|
10 znaków
|
|