kilka osób zmieniło na pana temat zdanie na bardziej pozytywne. Ja jestem z Lublina i do tej pory nie bardzo znałem całą otoczkę odejścia z Wisły. Dziś zrozumiałem kibiców i ich racje. Kibicuje Wiśle od kilku lat, mniej więcej od Pańskiego przyjścia. Był pan drugim po Marku Citce zawodnikiem, który mi w 100% imponował, ale nie o tym chciałem. W momencie odejścia był Pan kapitanem i czołową postacią klubu. Był Pan zawodnikiem, który dla Wisły miał olbrzymią wartość, ale z drugiej strony nigdy nie mówiło się głośno o transferze do innego klubu. Choćby z tego względu porównanie do Kosy, Żurawia czy kogokolwiek innego nie są miarodajne. Ja rozumiem zmęczenie ligą, brak sukcesów na arenie międzynarodowej, ale na jakie sukcesy liczył Pan przechodząc do 2 ligi hiszpańskiej? Czy drużyna po odejściu Żurawia i Szymka naprawdę była w Pana oczach drużyną "ukształtowaną"? Czy odejście zawodnika, który strzela co roku około 15 albo więcej goli może pozostać bez wpływu? Nigdy nie byłem w Krakowie na meczu, ale zawsze dopingowałem Wisłę i Pana, jednak jako osoba z innego miasta nie odczułem tego odejścia jako przysłowiowego uderzenia w policzek. Dziś czytając opinie kibiców zrozumiałem ich uczucia.
Oni zawsze byli z Panem, zawsze wspierali, a jednak w momencie największego załamania opuszcza ich ten, który sam mając problemy zawsze mógł na nich liczyć. Był Pan ceniony i uwielbiany nie tylko za postawę na boisku, ale i poza nim. Za te uszczypliwe komentarze rozbrajającą szczerość. Za miłość do Wisły i własne zdanie co nie zawsze się dla Pana dobrze kończyło.
Ktoś napisał coś bardzo mądrego - jedni dalej będą Pana kochać, inni nienawidzić, ale najgorsze jest to, że w książkach czy obiektywnych wspomnieniach będzie Pan gdzieś pomiędzy. A wszystko przez jeden głupi błąd. W mojej pamięci zawsze będzie pan Frankiem, który strzela jak na zawołanie i do dziś cieszę się jak dziecko z Pana bramek, teraz dla Jagi. Bo jako sportowiec jest Pan moim idolem. Niestety kibice, którzy z Wisła są i chodzą na wszystkie mecze mają prawo mieć nie tyle żal czy niechęć, co po prostu własne zdanie. Uważam, że zdrajca czy Judasz to niesłuszne obelgi za te ponad 100 bramek, ale utrata miana legendy chyba boli jeszcze bardziej. Był pan dla tego klubu kimś niezwykłym i fakt, że nie zdawał sobie Pan z tego sprawy jest bardzo dla mnie zaskakujący, ale widocznie tak było.
Bez względu na wszystko szacunek za te słowa wytłumaczenia, powodzenia w dalszej karierze, a ja jako "eksportowy" i telewizyjny kibic Wisły bardzo żałuje że jednak nie skończyło się tak pięknie jak mogło.
"z wisly nigdy nie mialem zadnej oferty ani teraz ani jak bylem pilkarzem
waszego klubu"
mam nadzieję że miało być naszego i to tylko literówka

pozdrawiam