|
Śmieszy mnie, gdy ktoś pod banderą miłości do klubu, narzuca innym swoje własne, prywatne wręcz zdanie. Śmieszy mnie, gdy ktoś nie wykazuje chociaż odrobiny zrozumienia, gdy nie stara się spojrzeć na sprawę przez pryzmat inny niż tylko własne 4 litery. Śmieszy mnie, gdy człowiek nie okazuje serca i współczucia, gdy przekreśla się innych ze względu na ich błędy...
Co do Tomasza Frankowskiego...Ja jestem mu wdzięczny za te wszystkie bramki. Bolało mnie gdy odchodził z klubu, z resztą boli zawsze gdy odchodzi dobry piłkarz. Fakt, postąpił strasznie nietaktownie. Zabrakło kilku gestów, które pozwoliłyby kibicom pogodzić się z jego odejściem. W związku z całą historią, z całym zamieszaniem...Mam do Pana Tomasza szacunek, za to, że odważył się tutaj pojawić. Nie musiał tego robić, szczególnie, że można było się spodziewać reakcji niektórych ludzi.
W związku z powyższym mam pytanie to Pana Tomasza Frankowskiego.
Czy w sercu nos Pan taki klub jak Wisła Kraków?
Czy jest Pan gotów wynagrodzić kibicom, którzy zawiedli się Pańskim postępowaniem? (mówię tu chociażby o akcję wspierające działania kibiców, chorych dzieciaków, przyciąganiu ludzi na stadion, promowaniu marki Wisła wśród wszystkich mieszkańców Polski, nie tylko Krakowa?
A co do słowa Judasz...Jeśli nie wiecie kim był Judasz, odsyłam do Biblii. W zachowaniu Franka nie widzę tutaj Judasza, bliżej mi zdecydowanie do św. Piotra...a przecież ten drugi jest odpowiednikiem nas wszystkich...
|