|
Z wielkim uznaniem powitałem pana obecność na Wiślackim forum. Sam należę do kibiców starszych, dla których z perspektywy lat, interes Wisły jest najważniejszy. Jednak indywidualności jak pan zasłużone dla Wisły, utożsamiam z tymże interesem Wisły. Wielokrotnie także, w interesie tejże Wisły, narażałem się swoimi wypowiedziami na prostackie ubliżanie mi przez część kibiców i postanowiłem już tutaj nie zabierać głosu. Jednak taki jak pan lis, wywołał kota z lasu - na chwileczkę tylko.
Życie jest złożone. Gonimy za nim na bieżąco. Często perspektywa kilku najbliższych lat, przesłania nam horyzont nieco odleglejszy. Ja nie mam do pana pretensji za te poszukiwania swojego miejsca na świecie. Skłonny jestem zrozumieć, że naprawdę nie spodziewał się pan wtedy ( w swoim już wieku ) korzystniejszych ofert piłkarskich i po zamieszaniu z intratnym transferem Żurawia, postanowił pan natychmiast po ich pojawieniu się, zrealizować je. Ja najbardziej miałem do pana pretensje o postawę w ówczesnej drużynie, której nie tyle był pan kapitanem, co jej najważniejszym sportowo ogniwem. Forumowicz Eustachy zapytał pana o tą postawę w tych ostatnich już meczach w Wiśle, gdy mistrza zgubiliśmy o przysłowiową jedną bramkę Franka więcej, być może z podania Uche, choćby w meczu z Odrą. O PAO już nie wspomnę. Być moze postawa drużyny pod pana przywództwem, w atmosferze walki dla Wisły do końca, bez wędrowniczych opowieści w szatni, dużo by wtedy zmieniła - czy zgodzi się pan ze mną ? Jak wspomniałem, interes Wisły jest u mnie najważniejszy.
Ale wracając do tej złożonosci życia. Perspektywa tych kilku poznawczych lat minęła szybko. Nadszedł czas konsumpcji życia poza boiskowego. Wybiera pan znowu Kraków, a sprawa szkólki TS sugeruje ponownie Wisłę. Rozumiem pana chęci szczere Wiślackiej zgody i wybaczenia sobie zaszłych pretensji. Życzę powodzenia w realizacji planów z Szymkiem i innymi znamienitymi Wiślakami. Spełnia się być może mój apel o zalążki powstania tzw. " silnej grupy pod wezwaniem Wiślackim ". Udanie generujcie swoich następców a zwłaszcza niech pan przekazuje im swój dar bycia tam gdzie potrzeba na boisku ( dar bycia lisem pola karnego czy stratega boiskowego ). Podpowiadam potrzebę wsparcia się specjalistami od młodzieży z zachodu, z całym szacunkiem do polskiej myśli szkoleniowej i treningowej oraz waszego doświadczenia, ale my nie umiemy szkolić młodzieży, tak czysto piłkarsko, jak fizycznie czy mentalnie.
Kiedyś sugerowałem panu powrót do JAGI i cieszę się, że wreszcie postąpił pan właśnie tak. Póki co, niech pan pomnaża gole do 200. Szacunek za 100 dla Wisły. Od miłości do nienawiści, droga jest krótka. Ważne aby odnaleźć normalność i wzajemny szacunek. Po pana wyjaśnieniach i słowach, że drugi raz postąpiłby pan inaczej lub rozegrałby pan tę sprawę w sposób godniejszy, jak na idola przystało ( zasady zobowiązują ), myślę, że będzie łatwiej o ten wzajemny szacunek.
Ostatnio edytowane przez kot : 26.03.2009 o godz. 01:38.
Nie ma rzeczy niemożliwych.
|