licoo napisał(a):

|
Pytanie do pana Frankowskiego - czy teraz, będąc mądrzejszy o następstwa spowodowane pana odejściem i reakcją kibiców, którzy mimo wszystko poczuli się urażeniem sposobem rozstania, chciałby pan ich przeprosić?
|
Dokładnie Panie Tomku. Podobnie jak przedmówca, którego cytuję chciałbym nie mieć do Pana żalu. Patrzę w pewien określony sposób na świat, mając jakieś zasady, ale na pewno nie oceniam według fanatycznego rygoru. Tak jak większość wypowiadających się tu kibiców, wtedy - jako 15-latek - odbierałem Pana jako największego idola, bo łączył Pan w sobie genialnego na polskie warunki piłkarza i inteligentnego i uszczypliwego w swoich wypowiedziach człowieka (co jest rzadkie), dodatkowo manifestujące swoje przywiązanie do klubu począwszy od całowania herbu w czasie derbów po wywiady, z których można było sądzić, że chce Pan tu zostać na zawsze. Dlatego tak bardzo wtedy to zabolało - bo odszedł, w taki a nie inny sposób, pewien symbol, który był nie do ruszenia. To, że tak duże emocje i uczucia względem Pana były, a Pan ich nie odczuwał w takim stopniu, już Pan wyjaśniał i jestem w stanie to uznać. Pytanie tylko jest o to czy jest Pan w stanie powiedzieć zwykłe "przepraszam, żałuję, że tak się stało"? Są różne tłumaczenia, niektórzy potrzebują konkretów. Wielu kibiców jednak chyba potrzebuje tylko małego dowodu, że wiąże Pana z tym klubem i jego kibicami jakaś więź uczuciowa. Albo przyznać, że tak nie jest. Naprawdę - gdy widzę Franka strzelającego w Białymstoku bramki Arce czy Legii to miesza się we mnie podziw dla umiejętności piłkarskich i wspomnienie pięknych chwil sprzed lat z tą niepewnością kim ten człowiek jest. Czy tylko uzdolniony manipulator czy wartościowy człowiek, który popełnił błąd? Mój ból teraz opiera się tylko na niewiedzy, bo emocje dzieciaka już opadły. Pożegnanie, przeprosiny, wytłumaczenie mogło być już 4 lata temu, nie było - trudno. Dla mnie mogą być choćby dziś.
Pozdrawiam serdecznie