ŁDB napisał(a):

Z wojennych to zależy jaki okres Cię interesuje.
Starożytność: "Gladiator" (w sumie tylko pierwsza bitwa o Germanię większa, dalej to starcia na arenie), "Troja", "Aleksander" (Gaugamela),
Średniowiecze: "Braveheart",
II WW: "Szeregowiec Ryan", "Kompania Braci" (serial, pod koniec trochę zwalnia, ale pierwsze odcinki super), "Listy z Iwo Jimy", "Cienka Czerwona Linia", "O jeden most za daleko" (stare, ale jare i z Polakami), Kokoda (2006, australijski bataion walczący w dżungli z Japończykami - nawet niezłe),
Wietnam: "Pluton" i "Czas Apokalipsy" (oba świetne), "Full Metal Jacket", "Byliśmy żołnierzami",
Nowsze: "Black Hawk Down", podobno niezły jest serial "Generation Kill" o Iraku, ale jeszcze nie oglądałem.
|
Gladiator był chyba z 10 razy w TV już ale nigdy nie mogłem na niego "trafić". Wszyscy dookoła zachwalali, że film jest ekstra. Więc niedawno (ze 4 dni temu) postanowiłem nadrobić zaległości i obejrzeć. Rozczarowałem się bardzo. Owszem film niezły, ale żadnej rewelacji, czy zachwytu. Nieprędko wrócę do niego. To samo tyczy się Troi. Również film warty obejrzenia, ale tez raczej ma wąskie grono fanów. Jak dla mnie film na raz. Aleksander bardzo nudny film.
Inaczej ma się z Braveheart'em. Jeden z lepszych filmów jakie w ogóle oglądałem. Film jest długi, trwa chyba ze 3h, ale warto poświęcić czas. Kto nie oglądał to polecam.
Niedawno też widziałem "Pozwól mi wejść". Czytałem o tym filmie na tym forum, o zachwytach nad nim i nawet nie wiedziałem że go mam na dysku

. Obejrzałem. Film ma senną atmosferę, początek nie napawa optymizmem, na szczęście szybko się rozkręca fabuła. Cały film wyglądem przypomina polskie produkcje z końca lat 80'. Nie wiem może poprostu architektura szwedzkich blokowisk tak mi się kojarzyła. Nie mniej film rewelacyjny. Ma w sobie coś co sprawia, że długo po obejrzeniu się go pamięta. Historia w nim przedstawiona jest niesamowicie realistyczna,mino, że postacie, które się pojawiają z realizmem nie wiele mają wspólnego. Z założenia jest to horror/dramat. Jak dla mnie bardziej dramat niż horror. Czemu tak to nie będę pisał, żeby nie psuć przyjemności z oglądania tym co jeszcze nie oglądali.
Cytat:
Gordian napisał(a):
Jeżeli film ma być dobry reżyser jest bardzo ważny. Carpenterowi, Spielbergowi, czy Scott'owi słabe filmy się nie przydarzają.
Scott - GI Jane, Hannibal
Carpenter - Duchy Marsa, Łowcy Wampirów
Spielberg - wszelkie przesłodzone bajeczki, bo dla mnie on tylko jest dobrym rzemieślnikiem z kilkoma przebłyskami i nic poza tym.
Uczepili się wszyscy tego Bolla, a nawet nie widziałeś rzeczonego filmu. Jest tyle gorszych reżyserów, a tak się składa, że Tunnel Rats to dobry film, a i świetny film czyli Seed nakręcił Boll, ale lepiej powielać zasłyszane, powielane teorie niż korzystać ze swojego rozumu i oceniać swoją miarą (i nie bronię tu filmów na podstawie gier komputerowych) tylko szkoda, że o Shyamalanie nikt tak nie piszę, a ten koleś odwala o wiele większą kaszanę od Bolla i to i poza Szóstym Zmysłem nic dobrego już nie nakręcił (no może komiksowa historia Niezniszczalny momentami) więc może nieco obiektywizmu i jak już snujesz teorie o braku słabych momentów danych reżyserów to bądź tego pewny żeby ktoś nie zbił w szybkim tempie twoich argumentów, tak samo sprawa się ma co do Uwe Bolla bo ten koleś zaskoczył bardzo fajnie kilkoma filmami i pewnie jeszcze zaskoczy jeśli tylko będzie trzymał się z dala od adaptowania filmowego gier komputerowych, bo po prawdzie mało komu to wyszło na dobre i się udało, a tylko Bollla się za to ocenia zapominając o takich wpadkach filmowych adaptacji gier innych.
Pozdrawiam
|
Odniosę się jeszcze do starego postu emsi'ego. Najpierw to co zaznaczyłem. Otóż opieram się na tym co widziałem, w żadnym wypadku nie "powielam zasłyszanych teorii" i "korzystam z własnego rozumu". W Polsce wydano 6 filmów Bolla, cztery z nich oglądałem. Jeden był gorszy od drugiego. Seeda nie oglądałem. Skoro twierdzisz że jest dobry to może i jest. Ten jeden dobry film na pięć to raczej wyjątek potwierdzający regułę, w tym przypadku mizerność reżysera. Boll sam się wpakował w robienie adaptacji gier. Można powiedzieć, że zasłynął z tego, przeniósł na duży ekran siedem ( o ile dobrze pamiętam) popularnych gier. Wszystko spartolił. Mało tego nie nauczył się nic na błędach i kręci obecnie kolejne. Zgadzam się, że ekranizacja gier nie wychodzi najlepiej. Kilka filmów się udało i można je zobaczyć bez znudzenia czy poirytowania. Mówię tutaj choćby o dwóch Tomb Raiderach, Silent Hillu, Resident Evil, czy Max Payne.
Druga rzecz. Z podanych przez ciebie tytułów filmów widziałem G.I. Jane. Film ujowy, ale i tak lepszy od produkcji Bolla, które miałem nieprzyjemność oglądać. Oglądałem również Duchy marsa, choć w pierwszej chwili nie skojarzyłem o jaki film chodzi. Oglądałem go jakoś około 1 w nocy dość dawno temu i powiem szczerze, że nie usnąłem na nim,więc taki najgorszy nie był. Wszyscy jesteśmy ludźmi i nawet komuś o nazwisku "Scott" zdarzają się pomyłki, w tym przypadku słabsze filmy. Jednak trzeba pamiętać, że Scott to przede wszystkim Obcy - 8 pasażer Nostromo, najlepszy film SF wszechczasów (wśród wielu zestawień), czyli Łowca androidów, Gladiator (swoją negatywną opinie podałem, co nie zmienia faktu, że jestem w mniejszości, tych których ten film nie urzekł), Helikopter w ogniu , czy Królestwo niebieskie. Carpenter natomiast to Halloween, Mgła, Ucieczka z Nowego Jorku, Ucieczka z Los Angeles, The Thing, Oni żyją, Wspomnienia niewidzialnego człowieka, Wioska przeklętych. Argument przy Spielbergu strasznie naciągany i taki trochę na siłę. Spilberga reklamować nie trzeba,ale jak wypisałem kilka dobrych filmów przy innych to i tu wypiszę: Szczęki, Bliskie spotkania trzeciego stopnia, E.T., seria Indiana Jones, seria Jurrasic Park, Lista Schindlera, Szeregowiec Ryan, A.I. Sztuczna inteligencja, Raport mniejszości, Terminal, Wojna światów. Reasumując, różnica polega na tym, że dobremu reżyserowi nie uda się jeden film na kilka, natomiast mizernemu wręcz przeciwnie.
1q2 o czym ten Pusher jest? Kusi mnie zwłaszcza dlatego, że to europejskie kino. W ostatnim czasie na europejskim się nie zawiodłem.