|
Dudu to moze nie byl pilkarz pokroju Kalu Uche, ale od Niedzielana roznilo go przede wszystkim to, ze gosc miewal przyzwoite wykonczenie akcji.
Wystarczy sobie przypomniec jak wymanewrowal obrone Polonii Bytom, lub jak strzalem w okienko pokonal Irlandczykow w sparingu na Wyspach.
Natomiast Niedzielan w barwach Wisly nie strzelil jeszcze gola bez wydatnej pomocy rywala. Przywolywane tu czesto wydarzenia sprzed jego kontuzji, uwazane przez wielu za czyny niebywale, to jakis zart. Jedyny jego gol ligowy, padl w wyniku kuriozalnego nieporozumienia Celebana z Mielcarzem. Nie ma na tym forum osoby, ktora nie strzelila by w tamtej sytuacji do pustej bramki. Gol w sparingu z Sevilla padl na raty po bledzie bramkarza. Tak samo jak gol w meczu z Beitarem. Gdyby bramkarz (bardzo slaby tego dnia) nie wyplul pilki przed siebie jak osiol, nie byloby o czym gadac. Mucha z Legii to juz troche inna polka i dlatego strzalami wprost w niego Niedzielan nic nie wskoral, a Wisla przegrala mecz.
I taka jest moim zdaniem prawdziwa twarz snajpera Niedzielana. Nie ma podarunku od rywali - nie ma gola.
Mozna sie smiac z Dudu, ze to byl gosc dobry wylacznie na slabszych rywali i puchar smietnika, tylko pamietajmy, ze dla Niedzielana ten poziom rozgrywek byl i tak za wysoki, bo nie kto inny jak wlasnie on zmarnowal 3 setki w PP z rezerwami Lechii, czy przestrzelil z 5 metrow do pustej bramki w PE ze Slaskiem Wroclaw.
Ostatnio edytowane przez Eustachy : 18.03.2009 o godz. 15:45.
|