uzytkownik_forum napisał(a):

|
Sprzedawczykiem bylby wtedy, gdyby przeszedl z usmiechem na ustach do Pasow i jutro calowal ich herb na konferencji prasowej. ikt z Nas nie wie, jakie byly ustalenia na linii Franek - Klub. Byc moze czlowiek po prostu "wymiekl" sfrustrowany faktem, ze wlasnie ( po PAO) uceiak mu jedyna mozliwosc gry na wyzszym poziomie z Wisla. Widzac, ze Zarzad nic nie robi, by temu pomoc ( vide oslabienia) doszedl do wniosku, ze "stara Wisla" odchodzi do lamusa, i Jego czas juz sie skonczyl. Nie sadze, by tego feralnego dnia po prostu sie obudzil, ogolil, wzial prysznic ipowiedzial sobie do lustra: " taki ladny dzien, to popierd...e Wisle, a co m tam". Zapewne sprawa ma podtekst, o ktorym malo kto tu wie, a co moze miec niebagatelny wplywa na decyzje. Legenda pewna byl, bo swoje nastrzelal, a ze ( byc moze) klub nie pomagal mu realizowac dalszym planow sportowych, postanowil zmienic otoczenie. Nie nazywal Go sprzedawczykiem, frajerem ani nikim innym. Nie mnie to osadzac - odszedl, a dla wislyzrobil wiele. I za to ma miec szacunek. Tyle ode mnie. Czy gdyby "placzacy" od dawien o transfer Baszczu odszedl podobnie jak On, to co od razu stalby sie sprzedawczykiem ? Nie sadze... On grajac przynejmniej nie szukal na sile mozliwosci wyjazdu. Nadazyla sie okazja w momencie, gdy uznal, ze Jego rola juz w Wisle dobiegla konca, i zmienil klub. Po prostu.
|
Widzisz, to sa dwie kwestie:
Zuraw mowil ze chcial odejsc - odszedl
Dudka mowil ze chcial odejsc - odszedl
Baszczu mowi ze chce odejsc - odejdzie
itd.
Frankowski bedac prawie grajaca legenda mowil ze Wisle kocha i zostanie na zawsze - odszedl