|
Stare grzechy Kaspra - przywiązanie do nazwisk i zwlekanie ze zmianami.
Żadnej niesprawiedliwości nie widzę, Lech w końcówce grał 4 z przodu, był czas na "pozytywną reakcję" z górniczej ławki.
Inna sprawa, że pobłażliwy pan arbiter był niesłychanie w stosunku do Rengifo i Bandrowskiego. Gdyby amikadze kończyli w 9 nie mogliby mieć pretensji. Nic jednak nie tłumaczy opieszałości Henry'ego, gra się tak, jak sędzia pozwala. Kto ma oczy, [...].
są kibice i kibuce, Kraków wiedzie prym w tej sztuce
|