|
Na jesieni wygrywalismy z Ruchem Chorzów 2:0. W jednej z relacji z tego meczu był takie fragment:
"Tomas Jirsak, dla którego mecz z Ruchem był drugim w tym sezonie meczem w pierwszej "jedenastce" Wisły, w 72. minucie potwierdził, że to był jego mecz. Po asyście w 32. minucie, w 72. potężnym strzałem z trzydziestu metrów trafił wprost pod poprzeczkę bramki Ruchu zdobywając drugiego dla krakowian gola". Mamy rozgrywającego lepszego niż Iwański, niż Garguła, tylko, że wystarczyło, że zagrał słabszą połowę w Bytomiu i wylądował na ławce. Tomek tak naprawdę nigdy nie dostał szansy. Zagrał dwa dobre mecze, jeden słabszy i już ława. Tego nigdy nie zrozumiem.
|