z drżeniem i nadzieją (że nie aż tak tragicznie) będę czekał na informację o stopniu urazu Brożka.
"Dobrą" stroną tej sytuacji jest konieczność wyciągnięcia wniosków dla trenera (na dziś) i zarządu (na dłuższą metę).
Trener coś musi zrobić, by dwóch trzech chłopaków w końcu zaczęło uderzać piłkę w światło bramki obok bramkarza. Obojętnie jak - groźbą, prośbą, treningiem, modlitwą, pałą po dupsku, obcięciem geldu lub jego obietnicą, odstawieniem przez ich kobietę od wyra, albo wymianą tejże na bardziej efektywny model, itd, możliwości jest wiele.
A zarząd w końcu niech wpadnie na pomysł, jak przekonać BC, że jeden Brożek to może i wiele ale i tak za mało jak na potrzeby Wisełki w walce o majstra.
Bez bramek, na zerowych remisach lub łomotach będziemy jak Górnik (do dziś, mam nadzieję, jutro się odrodzi

) wyglądali.