Jaki farciuch. Postawiłem w 10. minucie meczu Wolfsburg - Schalke, że do przerwy gospodarze będą prowadzić... a z minutę później Szalke jebnęło gola i wygrywali 1-0. No, ale fenks gad Wolfsburgowi udało się wyrównać w 25. i strzelić na 2-1 w 44.
Brawo Jaga! Dobrze, że nie postawiłem dziś na ligę polską, bo bym pięknie płynął.
