Ja jestem zdecydowanie za sensownie najszybszym wprowadzeniem Euro.
Dramatyczne wizje podrożenia wszystkiego wiążą się jedynie z możliwością podniesienia cen przez sprzedawców (upraszczając) przy przeliczaniu na Euro. Boją się tego ludzie jak ognia piekielnego nie zauważając, że zupełnie bez zmiany waluty benzyna drożeje sobie jak chce i nie musi to mieć nawet związku z cenami paliw na rynku światowym.
We wszystkich krajach wprowadzających Euro drożało wszystko w wyniku manipulacji matematycznej przy przeliczaniu.
Korzyści z wprowadzenia Euro, po przejściowym okresie podwyżek, to na pewno stabilizacja waluty i w konsekwencji zwiększenie bezpieczeństwa inwestowania pieniędzy, szczególnie z zagranicy. Również nam ustabilizuje się sytuacja finansowa - wreszcie będzie wiadomo ile zarabiasz (w sile nabywczej pieniądza) i że Twoja pensja nie zmieni się w wczoraj na pojutrze ze względu na wachnięcie kursu złotego. To samo dotyczy oszczędności.
Kto z Was widział kryzys na własne oczy
Ja się zastanawiam, kto na tym zamieszaniu zarabia, bo więcej się moim zdaniem o kryzysie mówi niż on sam jest.
Jedynym przejawem jest zmiana kursu złotego i nie jestem pewien czy to przejaw kryzysu czy jedynie reakcja rynku na gadanie o kryzysie.
Mówi się, że rynek nieruchomości stanął. Jednocześnie znacznie wzrosły wydatki na zakupy drobniejsze. Wygląda, że ludzie pieniądze mają tylko boją się inwestować w duże przedsięwzięcia ale już mniejsze wydatki (choć sumarycznie o podobnych kwotach można mówić) nie stanowią problemu.
Zastanawiam się na ile cały kryzys jest analogiczny do "kryzysu bezpieczeństwa" wywołanego w USA audycją Orsona Wellsa o Marsjanach.