Mareq napisał(a):

Ty masz za to olbrzymie pojęcie , jak Ci muszę poraz enty mniej lub bardziej bezpośrednio tłumaczyć , że CELEM jest PRZYJĘCIE EURO w 2012/13 r i dlatego musimy tak ,,szybko" wejść do ERM II .
A Ty zamiast( jak by to było logiczne) zapytać , dlaczego musimy przyjąć Euro tak ,,szybko'' tj w 2012/13 r , to pytasz co chwilę o ERM II jakby to miał być cel sam w sobie .
ERM II to jest jedynie mechanizm ułatwiający spełnienie jednego z warunków koniecznych do przyjęcia wspólnej waluty .
ERM II nie jest lekiem na kryzys .
ERM II nie ma przynosić sam od siebie wymiernych korzyści .
|
niby masz racje ale....
podstawowym pytaniem jest ZA JAKĄ CENĘ?
Bo załużmy sobie, że euro to taki super komfortowy dom na woli justowskiej czy Bevrly Hills - nieważne - chodi o to, że suerkomfortowy dom w super okolicy(euro) jest marzeniem przeciętnego człowieka a kawalerka na ruczaju to polski złoty.
I ktoś, kto ma 18 lat stoi przed wyborem - albo jego życiowym celem jest zamieszkanie w takim superkomfortowym wypaśnym domu albo nie.
Wybierając superkomfortowe mieszkanie - zapierdziela przez 15 godzin dziennie - przez całe życie. Nie stać go ani na imprezy ani na wakacje - na nic.
Ma dajmy na to 60 lat i wkłada klucz do owego domu - tyrał ciężko ale ma - pożyje statystycznie jeszcze 10 lat.
Wybierając drogę inną -
gość imprezuje, jeździ na wakacje szaleje - zamieszkuje sobie w kawalerce - w wieku 60 lat ma bilans - szalał, bawił sie poznał świat no i ma dach nad głową. Życie przeżył ciesząc się i bawiąc.
I przekładajac to na nasz grunt - pojawia się pytanie - czy patrząć na SKUTKI jakie wyarzyć się mogą po wejściu do strefy euro - gra jest naprawdę warta świeczki?
Bo to nie jest tak mareczku - że ERM2 to jest jakieś nic - wszystko co sie składa na euro powoduje, że na to superkomfortowe mieszkanie 18 letni gość może zrobić w wieku 30 lat, 45 albo 60 i niestety w chwili obecnej sytuacja jest taka, że zarobi w wieku 60.
Ciężkie skutki dla gospodarki w wyniku przeliczników i innych składowych jakie może nieść za sobą wprowadzenie euro mmogą byc tak duże, że gra moze okazać sie niewarta świeczki.
Milton Friedman gorący zwolennik wszechprywatyzacji sowieckiego bloku w l.90 pomimo ostrzeżeń innych ekonomistów obserwując skutki sam stwierdził, że się mylił w tej kwestii. Przznał, że ciężar dla społeczeństwa i gospodarki jaki niesie za sobą wszechprywatyzacja - nie są warte tych korzyści. Że można to zrobić inaczej - może gorzej ale z łagodniejszymi skutkami a przez to ogónie lepiej.
Bo zamieszkanie w wypaśnym domu - pomimo tego że na pewno jest super - nie dla każdego może mieć obiektywne korzysci.