7 kotów napisał(a):

|
W lidze pelnej Ujkow, Grzybow, Cecotow, Lobodzinskich...
|
Moim skromnym zdaniem:
1) Nie umiem zgadywać i nie żądam tego od innych. Tym bardziej nie "wrzucam" na Bednarza odnośnie transferów Niedzielana i Garguły. Sam byłem zwolennikiem sprowadzenia "Wtorka" i cieszyłem się jego początkową formą (Sevilla, Korona). Potem niestety ciężka kontuzja. Konia z rzędem temu, kto to przewidział. To samo zresztą jeśli chodzi o Gargułę. Skoro już Wisła wcześniej robiła podchody, a Bełchatów upierał sie jak osioł - nie jest to w żadnym wypadku wina Bednarza.
2) Pretensję mam do niego właściwie za jedną (podwójną rzecz): sprowadzenie Łobodzińskiego i niesprowadzenie Lewandowskiego. Co do Łobo i jego "greatest hits" - owszem liczyliśmy, że u nas poprawi swą grę, ale póki co jest tylko ligowcem, i to rezerwowym. A powołania Łobo u Leo? Wybaczcie, ale Ben Hakker powoływał do kadry nawet takich piłkarzy, których nie chcielibyśmy w Wisełce za dopłatą. Przemilczę nazwiska, wystarczy że weszlo często z nich kpi. Lewandowski natomiast rozkręca się i - choć brakuje mu jeszcze często doświadczenia - mógłby być bardzo dobrą inwestycją. Tutaj napiszę - SZKODA, panie Jacku.
3) Latem Wisełka będzie w sytuacji albo - albo. Zanosi się na odejście Brożka, paru innym kończą się kontrakty. Sprowadzenie nowych graczy będzie więc KONIECZNOŚCIĄ. Tymczasem boję się, że nasz klub może znowu chcieć "oszczędzać". Ale - niestety - latem "oszczędności" będą się wiązały z gigantycznymi stratami: "zaoszczędzona" złotówka będzie oznaczać stratę tysięcy. Przykład - na którym miejscu bylibyśmy bez bramek Brożka? Za niższe miejsce w lidze mniej się dostaje $$$, można nawet "nie załapać się" na puchary. Jeśli p. Cupiał i decydenci zdecydują się TYLKO na sprzedaż - to może to byc ostatni raz. Czy ktoś w klubie zastanowił się, że dotychczasowe działania pchają Wisełkę do bycia średniakiem polskiej ligi? I nie zasłaniajmy się "kryzysem" (chyba że kryzysem myślenia), bo durne decyzje były już dawno i wielokrotnie je powtarzano, marnując czas, pieniądze, okazje w Europie i... nasze biedne nerwy kibiców.
