|
Ja się nie zgodzę z Marszałkiem i Irmanem w kwestii Łobodzińskiego.
Po pierwsze - na tym forum stawia się tezę, że klub dokonał wyboru, rezygnując z Kosowskiego i biorąc Łobo. Zupełnie się zapomina o konflikcie Kosiarki z Cupiałem (o czym pisała prasa). Bardzo możliwe, że Skorża i Bednarz chcieli Kamila w klubie, ale nie było na to zgody w Myślenicach.
Po drugie - Łobodziński gdy do nas przychodził był czołowym skrzydłowym ligi, etatowym kadrowiczem u Leo. Owszem, ostatnia runda była dla niego nieudana - Pawłowski w Zagłębiu grał częściej. Ale: nie wiadomo, czy miedziowi nie chcieli utemperować Wojtka, który chciał odejść z Lubina. No i jeśli to ma być argument, że Pawłowski wygryzł go ze składu - to Baszczyński też jest beznadziejny i nie powinien był już grać w Wiśle - od momentu, gdy ze składu wygryzł go niejaki Kuzera. Gdzie jest teraz Kuzera? A gdzie Pawłowski?
Po trzecie - zapomina się, że Łobodzińskiego chciał Skorża, bo Wojtek prezentował bardzo podobne charakterystyki jak Kosowski. Jest wysoki, więc można było grać do niego crossy - a on miał zgrywać piłkę do środkowych pomocników głową. Dokładnie tak, jak grała Wisła Skorży na początku mistrzowskiego sezonu.
Moim zdaniem Łobodziński bardzo przypomina Marka Zieńczuka - zarówno fizycznie (wysoki, mało dynamiczny), jak i mentalnie (obaj dosyć spokojni, to nie są wojownicy jak Sobolewski). I myślę, że Wojtek będzie równie długo dochodził do optymalnej dyspozycji w Wiśle. Podsumowując - liczę na jeden "sezon konia" w wykonaniu Łobo. I na to, że po casusie Zienia czegoś się nauczyliśmy i zawodnika po takim sezonie czym prędzej sprzedamy.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|