Lech wygrywa pewnie 1-0 i gdyby Rengifo i Lewandowski mieli lepiej nastrojone celowniki skończyłoby się 5-0.
Jagiellonia nie miała żadnej sytuacji a Frankowski pilnowany przez
najlepszego obrońce naszej ligi - Arbolede, nie stwarzał żadnego zagrożenia. (Nie wygrał z Kolumbijczykiem ani jednego pojedynku!)
No cóż - naiwnością było liczyć że Odra i Jaga coś zagrają dla nas.
W następnej kolejce Lech gra w Zabrzu (może coś Henio wymyśli na Kuchenkorza) a Legia w Białymstoku (Frankowski, Grosicki?)... ale to tylko marzenia
