Po raz pierwszy od bardzo dawna miałem okazję oglądnąć meczyk z sektora E. Perspektywa jest zupełnie inna niż w przypadku oglądania meczu z A/B czy w TV. Znacznie lepiej widać akcje robione na bramkę przy sektorze, praktycznie nie widać co dzieje się po drugiej stronie boiska. Siłą rzeczy więc moje opinie będą obarczone pewnym błędem "wizyjnym". Ale do rzeczy:
1. Meczyk sam w sobie średni (jak to się mówi: mecz walki). Wisła ciut lepsza ale wielkiej różnicy nie było. Gdyby padł remis nie był by to wynik specjalnie niesprawiedliwy. Generalnie hasło kochajmy się (buziaczki po brameczkach Brozia, Skorża biorący na siebie rzekomy brak ambicji piłkarzy). I ok tylko ciekawe ile z tej miłości zostanie jak będzie wtopa w Bełchatowie.
2. Grająca w środę Amika sprawiła znacznie lepsze wrażenie od Discopolo aczkolwiek obydwoje próbowali grać to samo (obawiam się zresztą że aż do końca rundy nasi przeciwnicy będą się ustawiać bardzo podobnie): bardzo aktywny pressing w środku boiska aby odciąć od podań do Brożka. Disco było w tej taktyce trochę mniej konsekwentne a dodatkowo nieco lepiej w środku zagrał Diaz i skrzydłowi (Zieniu i Pepe) stąd różnica w wyniku. Podobnie jak w meczu z Amiką było natomiast widać że nasi są wolniejsi i słabsi kondycyjnie od przeciwników. Mam nadzieję że przyczyną jest faktycznie to co mówi Skorża (zbyt ciężkie treningi w Hiszpanii) a nasi zdążą jeszcze odpalić. Jeśli nie to dupa zbita...
3. Na przyszłość Skorża będzie miał niezły ból głowy bo można założyć ze nasi następni przeciwnicy będą grać to samo i jedyną opcją wydaje się być poprawienie gry skrzydeł (co podobno Wisła namiętnie ćwiczyła na drugim obozie w Hiszpanii). Ale jak tu grać skrzydłami jeśli nie ma dobrych skrzydłowych? Cały czas jest opcja grania długich piłek na Beto (i nawet całkiem fajnie wychodziło to w pierwszej połowie meczu z Lechem) ale póki co nasze Bydlątko jest chyba jeszcze za słabe na to żeby opierać na nim całą grę ofensywną.
4. Indywidualne oceny piłkarzy:
Pawełek: raczej na plus ale nie ustrzegł się błędów. Kiwanie na początku( ale zwróćcie uwagę że potem dał już sobie z tym spokój). Źle ustawiony przy wolnym w ostatniej minucie. Błąd w wyjściu do piłki przy wolnym w pierwszej połowie (mogłem to bardzo dobrze widzieć z sektora E).
Baszczu: starał się. Był bardzo aktywny w ofensywie ale to samo co w meczu z Amiką: robił błędy w obronie bardzo często ratując się faulami (przy innym sędzi mogło to skończyć się kartkami).
Marcelo: dobrze. Strata bramki obciąża w takim samym stopniu jego co nieasekurującego go piłkarza (Głowa/Brozio/Zieniek).
Głowa: dobrze
Pi Brozio: generalnie te same uwagi co do Baszcza aczkolwiek w obronie nieco solidniejszy.
Mały: słabo. W tym meczu wyglądał jak junior który zamiast grać woli pobawić się piłeczką.
Sobol: solidnie
Junior: dobrze. Zgadzam się że dość chaotyczny ale nie ograniczał się tylko do odbioru ale próbował rozdzielać piłki i nawet mu to wychodziło. Jak napisał to już ktoś wcześniej: bardziej niż defensywnego grał jako środkowy pomocnik. I można go podsumować że jako środkowy pomocnik zagrał średnio ale jako lewy obrońca grający jako środkowy pomocnik to wypadł całkiem, całkiem (napewno lepiej niż z Amiką). A swoją dogą dać go jeszcze do ataku i postawić na brame a bedziemy mieć uniwersalnego pilkarza co się zowie

.
Zieniu: moim zdanim najlepszy skrzydłowy w tym meczu (podobnie zresztą jak z Amiką). Pod koniec trochę zgasł ale asystę zaliczył.
Boguski: widzę że jest krytykowany ale z mojej perspektwy (sektor E) nie było tak źle. Był aktywny. Starał się szukać gry. Dość dobrze utrzymywał się przy piłce.
Pa Brozio: klasa sama w sobie. Nawet w słabszej formie to i tak gwiazda Wisły (i chyba naszej ligi). Można się czepiać o nonszalancję w akcji w II połowie po podaniu Beto ale jak sam tłumaczył popchnął go wtedy obrońca. Bardzo dobrze.
Beto: obiecująco. Takiego piłkarza jeszcz nie mieliśmy. Strasznie ciężko jest mu odebrać piłkę (i to nie tylko wtedy gdy jest ustaiony tyłem do bramki). Wygląda że jest niezłym technikiem i potrafi fajni podać. Naprawdę może być z niego pociecha. Dla odmiany zaczynam nabierać przekonania że z tą jego dobrą grą glową to jakiś mit.
Pepe: przyzwoicie. Znacznie lepiej niż Mały ale bez przesady. Wszedł na podmęczonego przeciwnika i zrobił parę fajnych rajdów. Natomiast widać było że bał się brać na siebie odpowiedzialność i strzelać. Cały czas twierdzę (obym się mylił) że więcej niż średni ligowiec z niego nie wyrośnie.
Mauro: zrobił co miał zrobić.