Frankowski: Niczego nie żałuję, chociaż nie zawsze
"...Na razie jednak pan gra – w klubie z ekstraklasy, ale już zdegradowanym do pierwszej ligi. Kara za korupcję nie podcięła wam skrzydeł?
Podbeskidzie czy Widzew uniknęły degradacji, bo dobrowolnie poddały się karze. Jagiellonia też tak zrobiła, a później bez dodatkowych zarzutów usłyszała wyrok wyrzucający z ekstraklasy. Liczymy na dobrą wolę sądu II instancji. Nie jestem przeciwny karaniu skorumpowanych klubów, ale sankcje muszą być sprawiedliwe. Nigdy nie brałem udziału w ustawionym meczu.
Piłkarze zawsze tak mówią. Dopiero po zatrzymaniu przyznają, że cała liga handlowała.
Ten, kto grał w Wiśle, gdy ja tam byłem, nie handlował. W ogóle się o tym nie mówiło. Czasami pod koniec sezonu słyszałem, jak koledzy mówili o innych klubach, że się umówiły na konkretny wynik, najczęściej remis. Jednak od kiedy wysłałem brata, żeby postawił 100 złotych na dwa mecze, a później żaden z nich nie zakończył się tak, jak przepowiadali wspomniani koledzy, uznałem, że to takie głupie gadanie. Handel mógł być w Jagiellonii, zanim wyjechałem. Wystąpiłem w dziesięciu meczach, a klub spadł z ligi z hukiem. Nikt mnie o sprzedawaniu meczów nie informował, bo byłem za młody. Zresztą nawet gdyby to zrobił, i tak musiałbym podkulić ogon. Nie chcę nikogo bronić, ale wydaje mi się, że w aferę korupcyjną wiele osób zamieszanych jest rykoszetem. Jak pięciu najstarszych zawodników i do tego trener mówiło, że trzeba się złożyć, to co miał zrobić taki 18-latek? Postawić się? To nie grałby do końca sezonu. Liczba zatrzymanych jest dla mnie szokiem. Błędy wielu sędziów usprawiedliwiałem słabą dyspozycją, a potem widziałem ich w kajdankach. Sędziego Piotra S. po meczu z GKS Katowice w 2004 roku, kupionym przez rywali, chcieliśmy powiesić na najbliższej gałęzi. Tak nas przekręcił. Wydawało mi się też, że Mirosław Ryszka, którego nawet lubię, ale który kilka spotkań sędziował nam skandalicznie, lada moment wyląduje we Wrocławiu. Ale okazuje się, że to była jednak nieudolność. ..."
http://www.rp.pl/artykul/107684,2728...e_zawsze_.html