Jak znowu będę musiał oglądać popisy Piotrusia Brożka, to mnie trafi. Jego chyba faktycznie ta trema zjada, ba! pożera wręcz! I na boisku zostaje jakiś junior, bez dryblingu, bez celności podań i bez zaangażowania.
Ciągle tylko gra na pałę do brata, przy wolnych celuje w bramkarza (albo nie celuje wcale, musiałbym to głębiej przeanalizować

).
Aha i jeszcze jedno nasz wspaniały sposób rozgrywania rzutów rożnych sprawdza się chyba tylko u nas na treningach.... Porażka z tym odegraniem.