|
Wszyscy doszukują się taktyki i stylu u Skorży a ona jest od początku ta sama. To jest ślepe zapatrzenie się w Beniteza. Tylko, że Skorża to bardziej selekcjoner a nie trener i on potrzebuje 11 zajebistych piłkarzy. Bednarz zaś raczy go przeciętniakami i to jeszcze o specyficznych charakterach grzecznych chłopczyków. Rafie nawet wojownicy typu Gerard nie pomogą w walce z Fergusonem i jego ofensywnymi diabłami, gdyż Rafa przywiązuje większą wagę do defensywy niż ofensywy a brak kilerów owocuje brakiem szans na mistrza. W Polsce także, taki styl w wydaniu piłkarzy słabych, sprawdza się w drużynach nie aspirujących do tytułu i walczących najwyżej o puchary. Drużyny te potrafią napsuć krwi najlepszym, ale przegrać nie tylko z nimi. Nie muszą jednak martwić się o spadek ale nie jest to styl bycia mistrzem. Skorża w destrukcji jest O.K ale to nie jest sposób na mistrza i budowę atmosfery zwycięzców. Piłkarze to widzą i gdy tracą bramkę, poddają się i uznają mecz za przegrany, gdyż wiedzą, że plan trenera na zdobycie i utrzymanie jednobramkowej przewagi, poszedł się rąbać a zdobywanie goli jest dla nich zadaniem trudnym a wręcz mają kompleks niemocy strzeleckiej. Nawet w pucharach styl ten nie zdał egzaminu a na to najbardziej liczono, wzorem sukcesów na tym polu u Beniteza.
Nie mając rozgrywającego, drużyna powinna grać skrzydłami ze wsparciem bocznych obrońców. U Skorży pojęcie błyskawicznego kontrataku z wytworzeniem przewagi liczebnej pod polem karnym przeciwnika, nie istnieje. Nie istnieje też ruch bez piłki a upierdliwe niby rozgrywanie ataku pozycyjnego , to w rzeczywistości przetrzymywanie piłki w poprzek obrony i wykop na oślep, typowy styl XX wiecznej piłki. Tak jak mówiłem, rotacja Skorży i uniwersalność pilkarzy jest dobra przy klasowych wykonawcach Beniteza, gdzie każdy dzięki swym wysokim umiejętnościom, potrafi rozstrzygnąć mecz, lecz przy ich braku zamienia się to w styl bicia głową w mur. Stałe fragmenty gry już nie pamiętam kiedy dały jakikolwiek efekt. Skorża nie docenia wagi ofensywy. Jak on mógł myśleć tak naiwnie, że Brożek będzie co roku trafiał koronę króla strzelców i w pojedynkę wygrywał mu ligę ?. Wisła nie potrafi wygrywać, gdyż nie ma koncepcji oraz wykonawców na wygrywanie. Mentalność Skorży nie jest mentalnością zwycięzcy lecz destruktora i dlatego dostaje baty od wszystkich naszych prestiżowych konkurentów a twierdzę przy R22 zamienił w bramę przejściową. To młody, ambitny człowiek, uczący się na błędach, tym razem w Wiśle. Idealny na Wisłę kryzysową. Chyba zawalczy skutecznie o podium, tak jak dawniej z Amicą czy Groclinem. Myślę, że 8 miejsce nam przy nim nie grozi ale kolejny mistrz raczej już nie.
Ps. jednak życzę mu tyle szczęścia ile miał na początku przygody z Wisłą i obrony tytułu, jakimś jemu tylko wiadomym cudem. Może potem przewartościowuje swoją mentalność i postrzeganie piłki i na bazie doświadczeń, stanie się z intelektualisty, bezwzględnym predatorem z instynktem władcy drużyny i zwycięzcy ligi oraz co naturalne, człowiekiem sukcesu, udanie żądającym od klubu realnego wsparcia. Choć trudno mi w taką przemianę uwierzyć, to jednak nadzieja na to, jeszcze mnie nie opuściła.
Ostatnio edytowane przez kot : 05.03.2009 o godz. 04:11.
Nie ma rzeczy niemożliwych.
|