do momentu straty bramki calkiem niezle. agresja na calym boisku, pyry mialy malo do powiedzenia a ich napastnicy nie istnieli. za to po straconej bramce... oj ogladajac to jeszcze na zywo czlowiek nie ma gdzie wzroku odwrocic. zero pomyslu na atak, brak motywacji/zaanagazowania/checi (jak to ku*wa nazwac?!... a o umiejetnosciach nie napisze na pewno bo jakos w pierwszej polowie sie dalo choc bez zbytniego polotu to jednak). zaczela sie bieganina bez sensu. gonilismy wynik a przy kontrach 3 gosci w miare szybko bieglo do przodu a reszta se truchtala patrzac sie na to z tylu. Dochodzilo do paradoksalnej dla mnie sytuacji ze jeden gosc probowal okiwac 4(!) zawodnikow bo nikt nie kwapil sie mu pomoc. Takiego wkur*wienia nie przezylem od dawna (nie liczac ostatniej kolejki niestety).
Przyspiewka na koniec o legendzie Lecha rewelacyjna
