4fan_player napisał(a):

|
Zastanawia mnie jedno. Jeśli Cupiał ma taki łeb do interesów dorobił się takiego biznesu że bania mała to dlaczego Wisła jest tak źle zarządzana?
|
Bo po prostu sport nie rządzi się takimi samymi prawami, jak produkcja kabli. To zupełnie inny biznes. inny świat, wymagający innego podejścia i sposobu działania.
Flamengista pisze o potrzebie cięć i schodzenia z kosztów w związku z nadchodzącym okresem gry poza Reymonta – oczywiście, pieniądze trzeba starannie liczyć i oszczędzać, gdzie się da. Tu chyba wszyscy się zgadzamy. Tyle tylko, że metoda „oszczędzania” przyjęta przez władze spólki i nadprezesa od bardzo dawna jest po prostu zła i nieprzystająca do reguł świata sportu, podobnie jak całe zarządzanie klubem. Wiele razy było już dokładnie pisane, dlaczego.
Jeśli „schodzenie z kosztów” polegające na pozbywaniu się najlepszych zawodników za minimalne sumy znów skończy się jak dwa lata temu wypadnięciem poza puchary – a to bardzo prawdopodobne – kolejny raz poważnie spadną dochody, a w budżecie powstanie nowy niedobór i luka, która jeszcze zwiększy istniejące problemy finansowe. Wypadnięcie poza puchary to cios dla klubu znacznie większy, niż zysk z transferu Clebera, czy z nie zakontraktowania takiego przykładowego, bardzo potrzebnego Ettiena. Już nie będę wracał do osoby Kosowskiego.
Nie można „schodzić z kontraktów” w sposób, który nie będzie powodował oszczędności, tylko coraz gorsze wyniki, a finalnie jeszcze większe koszty i straty. Wisła nie jest klubem, który może sobie na to pozwolić szczególnie w dobie kryzysu. Nie każde „zejście z wysokiego kontraktu”, jest zyskiem dla budżetu i nie każda "oszczędność" rzeczywiście obniża ogólne wydatki i straty.