leszekm napisał(a):

Tak, w tym artykule nie ma nic, co byśmy wcześniej nie napisali w tym wątku. Najwyraźniej dziennikarz bardzo chciał napisać sensacyjny artykuł, tylko materiału nie miał. Tytuł sugeruje, że Wisła niemal zbankrutowała - a fakty są zupełnie inne.
Niedawno jeden z forumowiczów przedstawił budżet za rok 2007, ja wcześniej przedstawiłem wyliczenia - ile Wisła straci finansowo na wynajmowaniu stadionu w innym mieście (albo nawet tylko grając na Hutniku).
Rodzinę oszukasz, kolegów oszukasz ale życia nie oszukasz... Budżet to nie wirtualne, a całkiem namacalne pieniądze. I tych pieniędzy przez najbliższe 1,5 roku - 2 lata zabraknie. Mowa o kwocie ok. 5 - 7 mln złotych, które nie wpłyną do klubu w tym okresie z tytułu sprzedanych karnetów i biletów na mecze pucharowe. Skoro spadną wpływy, trzeba też ograniczyć wydatki.
Nic dziwnego, że schodzimy z kosztów. To nieuchronne, jesteśmy do tego zmuszeni. W przyszłym okienku odchodzi Dawidowski, może Zieńczuk i Baszczyński a pewnie sprzedamy też Brożka. Następnie w zimie odejdzie Cantoro (liczę, że jednak Sobolewskiego postarają się zatrzymać). To wygeneruje oszczędności pozwalające na przetrwanie tego trudnego okresu.
Natomiast znowu rodzące pogłoski o wycofaniu Cupiała nie mają żadnego solidnego poparcia w dowodach. Wręcz przeciwnie - ostatnie posunięcia Bossa pokazują, że jest Wisłą żywotnie zainteresowany i wiąże z nią jakieś plany:
1. Pojawienie się na sparingu podczas zgrupowania w Krakowie - i rozmowa na temat bramkarza (Hajduch). Boss bardzo rzadko ogląda treningi zespołu.
2. Zgoda na podpisanie Garguły - nie wyraża się zgody na 5-letni kontrakt gwiazdorski, jeśli się chce pozbyć klubu, zrobić wyprzedaż i całkowicie zaciskać pasa.
Chwała Bogu, że doszedł sponsor, bo straty kadrowe będą dzięki temu mniej dotkliwe.
A co do konkurencji - tylko naiwni mogą sądzić, że kryzys nie dotyka takich firm jak ITI czy Amica. Prędzej Solorz rzuci kasą w Śląsku, albo jego konkurent w Lechii - ale kadry tych zespołów są na razie za słabe, by zawojować ligę. Podobnie jest w Górniku. Natomiast Lech i Legia na pewno nie będą się zbroić na potęgę - raczej też czekają ich osłabienia w przyszłym okienku.
Liczy się teraz bardziej to, kto się mniej osłabi.