Nie bierzecie pod uwagę w tego typu dyskusjach, że na poziomie klubowym i zawodniczym sprawa dotyczy biznesu i pieniędzy. Oni, ani piłkarze ani działacze czy trenerzy, nie są kibicami więc decyzje podejmują obie strony w oparciu o kalkulację zysków i strat. Można się na to obrażać, tylko po co
Jak zawodnikowi opłaca się odejść i klub pozwala (lub umowa się kończy) - odchodzi (czasem elegancko, czasem mniej).
Jak klubowi nie opłaca się zawodnika trzymać i zawodnik się zgadza (umowa się kończy) - rezygnuje z niego (czasem elegancko, czasem mniej).
Nie ma tu mowy o sentymentach czy przywiązaniu - oni gadają o kasie.
Nam mówią o "Wisełce w sercu" bo mówienie o kasie jaką zarabiają raczej popularności im nie przysporzy.
A niektórym tutaj te poziomy się wyraźnie mylą i dają się karmić plewami o przywiązaniu do klubu.
Ciekawe czy "prawdziwi kibice" byliby zachwyceni gdyby piłkarze mówili "w d..ie mam klub i kibiców, gram tu bo mi dobrze płacą i wypromować na Zachód jest szansa". Który by wykrzykiwał nazwisko takiego szczerego piłkarza na początku meczu

Realizmu troszkę proszę.
Dolha, Uche i Kokoszka to co innego, bo oni i w realiach biznesowych i kibicowskich Wisłę oszukali, pierwszy negocjując dwa kontrakty jednocześnie, drugi strajkując obrażony, trzeci właściwie podobnie jak drugi.