Dalej nie rozumiem,
Nie macie pretensji za, że odszedł, tylko macie pretensje, ze w najgorszym możliwym momencie.
To w którym momencie miał odejść

Może przed LM?
Jaki tonący okręt

Nie przypominam sobie, żeby Wisła była w jakimś wielkim kryzysie. Niektórzy chyba nie rozumieją stwierdzenia tonący okręt. Tak sobie mogą mówić kibice sukcesu, dla których odpadnięcie w LM jest jest upadkiem klubu.
Jeżeli jest kapitanem zespołu to już nie ma prawa odejść? Przypominam, że Żuraw i Kosa byli w takiej samej sytuacji. Zupełnie nic nie mam do Żurawia, szanuję go, ale boli mnie, że piłkarz, który się utożsamiał z Lechem i odchodził z klubu praktycznie co pół roku jest o niebo lepiej traktowany niż piłkarz, który grał w Wiśle przez 7 lat. Przez ten czas praktycznie nie myśląc o odejściu.