Niezależnie ile Wisła na nim zarobi (czy na kim innym) problem polega nie na sprzedawaniu, a na nie kupowaniu. Ostatnim wzmocnieniem Wisły, które wzmocnieniem okazało się po dłuższym czasie, to sprowadzenie Diaza.
Wszystkie tzw. zakupy to koty w worku, z których będzie pożytek albo nie.
Z drugiej strony pozbywamy się zawodników nie tylko piłkarsko ważnych (kluczowych) dla Wisełki ale i liderów zespołu. Kto pociągnie Wisłę jeśli odszedł Kosa, odejdzie Cleber, a za kilka miesięcy Baszczu, Sobol.
Ja rozumiem, że sprzedają starego Clebera, że nie przedłużają kontraktów z Baszczem, Zieniem, że planują pozbyć się Brozia i Sobola, ale kto zna odpowiedź na pytanie: kto wtedy będzie w piłkę grał

Że nie zapytam niegrzecznie, kto będzie na bramce stał, bo bramkarza nie mamy nawet nie sprzedając nikogo.
Nie robimy zkupów, nie mamy wychowanków.
Stosunkowo trudno znaleźć podstawy do optymizmu.
Z Gargułą podpisali (jak słusznie pisze kolega poniżej) ale czy sam Guła wystarczy za bramkarza (!!!), wysokiego napastnika, lewoskrzydłowego i lewego obrońcę (taki plan minimum)
