K: poprosze bilet do kontroli
ja: nie mam
k:napewno? moze jednak, poszukaj
j: napewno nie mam, mialem w portfelu a go zapomnialem
k: no to daj jakis dokument, inaczej dzwonie na policje(tutaj na ogol w trakce wyglaszania mowy, wyjmuja telefon, i udają ze wykrecają numer

)
j:no przeciez mowie ze portfela nie mam, a tam wszystkie dokumety i karte mialem
k:jestes pewnien?(tu na ogol zaczynaja mowic jakie kary bede mial jak policja przyjedzie)
j: tak jestem pewien
w tym momencie, albo odchodza i pozwalaja dalej jechac, albo mowia ze wysiadamy na przystanku, jezeli ta druga opcja, to na ogol po wysiadnieciu juz jest luzna gadka dlaczego bez biletu jezde, albo poprostu odchodze lub oni.
I tak od dluzszego czasu, zawsze ten sam tekst, nawet jak trafiam tych samych kanarow

