|
Polityka transferowa Wisły to już od bardzo dawna zwykłe szambo, w żaden sposób nie rozwijające klubu i drużyny, rodzące tylko bezmyślne straty. I cytując jednego z moderatorów, „szmacą się” Ci, którzy od dawna jej bronią, choć wyrządza tylko szkody.
Niestety, co najdobitniej obrazuje sprawa Kosowskiego, jeden z głównych problemów problem na tym, że naszym klubem zarządzają amatorzy, a nie profesjonaliści, kompletnie nie potrafiący odpowiednio oceniać potencjału zespołu, oszacować, co mu potrzeba, a czego robić nie wolno. Tacy, którzy potrafią znaleźć i przetracić setki tysięcy euro na mało przydatnych graczy typu Matusiaka, Niedzielna, Jirska, Łobodzińskiego, Garguły itd. a nie potrafią nic znaleźć dla jedynego zawodnika, na którego rzeczywiście potrzeba i opłaca się je wydać. Bardziej wartościowego dla klubu i wyników niż cała ta „horda” razem wzięta. Tacy, którzy potrafią sprzedawać filary drużyny w najmniej odpowiednich momentach, a którzy jednocześnie nie widzą potrzeby oraz możliwości rozwijania bazy treningowej, czy scoutingu. Tacy, którzy nie boją się przetracać czasu i pieniędzy na dziesiątki bezsensownych testów bezsensownych zawodników, ale boją się posłuchać trenerów i zaoferować odpowiednią gażę np.: Lewandowskiemu, czy Stlicowi, kiedy byli polecani Wiśle i gotowi do niej dołączyć. Tacy kierujący się często emocjami, a nie rozumem, podejmujący mnóstwo złych decyzji, mocni jedynie w gębie i w prasie, a nie w czynach. Spece od pijaru i „urabiania kibiców”, a nie od odnoszenia poważnych sukcesów sportowych, na czele z RN i prezesem Wilczkiem. Tacy, którzy myślą, że im mniej wydadzą, i mniej zrobią, tym więcej w sporcie oszczędzą. Tacy, którzy swoimi działaniami robią jedynie z Wisły pośmiewisko.
Żaden klub nie wytrzymałby polityki kadrowej, jaka trwa już od jakiegoś czasu w Wiśle, firmowana przez Jacka Bednarza. W błędnych działaniach Bogusława Cupiała, nadającego kierunek temu bajzlowi, nie ma żadnej logiki, ani słuszności – są tylko coraz większe straty, problemy i zniechęcenie. Ta polityka od dawna prowadzi klub w złą stronę, pogłębiając kryzys, nic nie ratując, nic nie rozwijając, nic trwałego nie budując.
Można jeszcze zrozumieć, gdy np.: niektórzy kibice, także z grona moderatorów, wypisują brednie w stylu „Kosowski Wiśle nie jest potrzebny, gdy odejdzie nic się złego nie stanie, jedynie kasyna stracą”, a potem zajmują się zagłuszaniem pustosłowiem tych, którzy mieli rację,, ale nie można zrozumieć osób zatrudnionych w klubie, którzy ponoszą bezpośrednią odpowiedzialność za podobne myślenie i firmowanie takich posunięć.
Wisła nie zasługuje na tak złe zarządzanie, jakie mamy obecnie.
Ostatnio edytowane przez Markus : 02.03.2009 o godz. 19:54.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze"
|