"Kod Leonarda da Vinci"? Dla mnie żenada i marketingowy lans. Przebrnęłam ledwo przez 100 stron, przejrzałam resztę i odłożyłam. Dla porównania polecam "Kielich" Łysiaka. Brown za Łysiakiem pióro może nosić.
Na zachętę

:
http://i42.tinypic.com/nmdg85.jpg
kms,, obie są z 2003 bodajże. poza tym rok wydania nie ma tu nic do rzeczy, jakby nie wielkie zachwyty mediów nad "Kodem" mało kto by to przeczytał. Tak już jest, że im o czymś ciszej tym bardziej wartościowe. JA tak myślę, więc mi nie pisz o czym mam mówić więcej, a o czym mniej

. Gusta i guściki.
edit: nie zrozumiałam,, chodziło Ci o film i książkę "Kod". Filmu nie oglądałam i nie mam zamiaru, więc nie mogę nic powiedzieć. Książka jedna z niewielu przez jakie nie przebrnęłam.