Zgodzę się z wami że uciekł jak szczur z tonącego okrętu. Nie wyszło znowu (PAO), nie chciało mu się, poleciał na kasę, okłamał nas z tym że Wisłę ma w sercu. Ale dla mnie był, jest i będzie wielkim piłkarzem, wielką postacią bez której Wisła nie miałaby 50% sukcesów które miała, bez którego nie przeżyłbym tych pięknych chwil, m.in mecze ligowe, Saragossa, PAO i tak dalej. Mimo tego co zrobił, symbol jak dla mnie i dlatego jak wybiegnie na Reymonta będę bił brawo i życzył mu jak najlepiej. Może nie koniecznie w meczu z Wisłą, ale w kolejnych na pewno
