Panowie, mówiąc bez zbędnej przesady, odejście Frankowskiego pozostanie dla wielu z nas bolesnym wydarzeniem w życiu Wisełki. I TYLE. Zaciekła obrona tego piłkarza, jak i odsądzanie go od czci i wiary niewiele zmieni, jako że czasu nie cofniemy. Przecież w sierpniu 2005 mieliśmy 3 katastrofy pod rząd - odpadnięcie z PAO (pomocą złodzieja z gwizdkiem Rileya), strata zgody z Jagą, odejście Frankowskiego. To BARDZO dużo.
Dla kibiców Wisełki, pochodzących z okolic Białegostoku lub po prostu nadal emocjonalnie związanych z Jagą, był to wyjątkowo smutny czas. Myślę, że Frankowski przyjeżdżając na R22 mógłby dorzucić od siebie jeszcze kilka słów wyjaśnienia, co uspokoiłoby tę całą emocjonalną burzę. Inna rzecz - nie wiem, co gorsze: nasza "ikona" która uciekła do Elche, czy "ikona" poznańska, o którą upomniał się Wrocław?