MatMario napisał(a):

Myślisz że Frankowski czuł się wtedy doceniany i potrzebny w Wiśle? Tak mając na ławce Engela futbol na tak? Widząc że zwolniona Kasperczaka i zamieniono go na Liczkę? Ten klub to był organizacyjnie burdel! Bez pomysłu, z wymaganiami. Może widział to co niektórzy zobaczyli później a jeszcze inni nigdy. Że ten zespół skończył się tym właśnie meczem. Że drużyna po atenach nie zagrała już na takim poziomie do jakiego wszyscy ja predysponowali? Trzeba było 3/4 tej drużyny sprzedać w ciągu roku. Baszczyński, Głowacki, Cantoro, Sobolewski, Zieńczuk.
Był potrzebny kozioł ofiarny, dobrze że Frankowski odszedł, można jakoś sobie ulżyć.
|
Ok, to czemu dwa tygodnie wczesniej wypowiadal jak to on kocha Wisle, ze nigdy nie odejdzie, ze zostanie do konca kariery ? Nagle w ciagu 14 dni zmienily mu sie horyzonty ? Prosze Cie.
O to w tym calym "zamieszaniu" chodzi. Chcial odejsc, mogl poprostu powiedziec: "Nie awansujemy - odchodze". Nie byloby problemu tak jak z Zurawiem czy innymi, ktorzy mowili jak jest a nie wymyslali jakis bajek tylko po to aby <niewiadomo co>. F. juz byl praktycznie legenda, wiec nie musial takich rzeczy robic, chcial odejsc - mogl o tym mowic. Jak dla mnie EOT i szczur pozostanie szczurem
Zyjcie dalej w swiecie wielkiego Frankowskiego. Gratuluje.